Dziwne zdarzenia podczas Grand Prix Formuły 1

W czasie wyścigu kierowcy odpadają z różnych dziwnych powodów. Niezawodność bolidów w ostatnich latach drastycznie się poprawiła. Co kilka lat przepisy są zmieniane i kolejne części jednostki napędowej muszą przejechać coraz więcej Grand Prix.

Cały czas jednak standardem jest, że kilkanaście razy w sezonie z jednego bolidu w czasie wyścigu nagle leci dym i musi się zatrzymać na poboczu.

Co jakiś czas zdarzy się jednak wypadek, który jest bardziej godny uwagi. Przykładowo, czy słyszeliście o tym, jak kierowca został oślepiony i zamoczony w połowie wyścigu, ponieważ wybuchła w jego bolidzie gaśnica przeciwpożarowa?

Poniżej kolekcja jednych z dziwniejszych, wstydliwych i frustrujących odpadnięć z wyścigów Formuły 1.

Brak motywacji

Damon Hill, 1999 Grand Prix Japonii, Suzuka

Brak motywacji u Hilla przejawiał się na długo wcześniej przed zakończeniem kariery. W 1999 był on cieniem kierowcy, który kiedyś walczył z Alainem Prostem oraz Michaelem Schumacherem. Jego partner z zespołu Heinz Harald Frentzen walczył o tytuł w 1999, a Damon w tym czasie kończył wyścigi daleko za nim.

Swoją karierę chciał zakończyć już w trakcie Grand Prix Wielkiej Brytanii w 1999 roku, ale nie pozwolił mu na to szef zespołu. Do przejechania było jeszcze kilka wyścigów w tym sezonie, a umowa pomiędzy nim a kierowcą przecież nadal obowiązywała.

Damon Hill zakończył swoją karierę w Formule 1 w dosyć specyficzny sposób. Na 22 okrążeniu jadąc na 17 pozycji, Hill uszkodził swoje przednie skrzydło i skierował się w stronę boksów. Jednak, zamiast czekać na zmianę spoilera, wyszedł z bolidu, którym mógł kontynuować wyścig i stwierdził, że nie ma sensu wyjeżdżać ponownie.

Jego szef Eddie Jordan się z tym nie zgadzał i przez wiele kolejnych lat okazywał złość gdy wspominał Hilla.

Koniec w pułapce żwirowej

Lewis Hamilton, 2007 Grand Prix Chin, Shanghai
Kariera Brytyjczyka w Formule 1 rozpoczęła się w 2007 roku od walki o tytuł mistrzowski z Fernando Alonso. Lewis debiutował, ale radził sobie w tamtym sezonie wyśmienicie. Nie odpadł z żadnego wyścigu i na dwa wyścigi przed końcem wystarczyłoby, żeby dojechał piąty w jednym z nich i zdobyłby pierwszy tytuł mistrza świata Formuły 1.

Podczas Grand Prix Chin, pierwszym z tych dwóch wyścigów padał deszcz. W trakcie wyścigu asfalt zaczął przesychać. McLaren postanowił jak najdłużej zatrzymać Lewisa na torze, żeby młody zawodnik nie popełnił żadnego błędu na oponach na suchą nawierzchnię.

W momencie kiedy pojawiły się dwa białe pasy na tylnych oponach, Hamilton został nagle wezwany do boksów, jednak przy samym wjeździe, wpadł w malutką żwirową pułapkę po prawej stronie wąskiego przejazdu. W sumie nic strasznego gdyby nie to, że to była praktycznie jedna z niewielu okalających tor pułapek, wszędzie indziej jest tylko asfalt.

Trudno nie wspomnieć o tym, że później ta wpadka go srogo kosztowała. Stracił on dużą przewagę punktową nad Raikkonenem i ewentualnie tytuł mistrza świata po kolejnej wpadce w Brazylii.

Kolizja na czerwonym świetle

Lewis Hamilton i Kimi Räikkönen, 2008 Grand Prix Kanady, Montreal

Grand Prix Kanady w 2008 roku to dla nas pamiętne pierwsze i jedyne zwycięstwo Kubicy w Formule 1. Wygrał on częściowo po błędzie Hamiltona, który doprowadził do kolizji w boksach na czerwonym świetle.

W czasie wyścigu na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa. Wielu kierowców zaczęło pośpiesznie zjeżdżać do boksów. Między innymi Hamilton, który prowadził z siedmio sekundową przewagą. Kimi Raikkonen oraz Robert Kubica jednak dużo szybciej zostali obsłużeni w pit lane i wyjechali przed Brytyjczykiem.

W tamtych czasach aleję serwisową zamykano na moment wyjazdu samochodu bezpieczeństwa i na końcu boksów paliło się czerwone światło. Zespoły jednak i tak ryzykowały zjazd, ponieważ jeśli akurat trafiliby na otwarcie alei serwisowej to i tak mogliby na tym dużo zyskać.

Refleks Hamiltona został wystawiony na próbę. Na końcu prostej startowej już utworzył się mały korek. Robert Kubica stał na czerwonym, a obok niego Kimi Raikkonen. Lewis dopiero w ostatniej sekundzie zauważył, że zawodnicy się zatrzymali i nie zdołał się zatrzymać, uderzając w Fina.

Na szczęście wybrał Raikkonena, a nie Kubicę, bo dzięki temu wyeliminowani zostali jego najwięksi rywale a Polak pojechał po wygraną.

Odpadnięcie z wyścigu, potem strata punktów w kolejnym wyścigu, gdzie dostał karę cofnięcia o 10 pozycji na starcie, drugi sezon z rzędu o mało co nie kosztowała Lewisa Hamiltona tytułu mistrzowskiego.

Machanie do kibiców

Nigel Mansell, 1991 Grand Prix Kanady, Montreal

Nigel Mansell wycofał się będąc na prowadzeniu Grand Prix Kanady w 1991 roku. Dokładnie to w połowie ostatniego okrążenia. Co się wydarzyło w tym czasie nie jest do końca jasne, jednak dało to zwycięstwo Nelsonowi Piquet.

Mansell oraz jego zespół, twierdzili, że to skrzynia biegów w jego Williamsie zawiodła i pozbawiła go zwycięstwa. W bolidzie nie wskoczył żaden bieg wyjeżdżając z nawrotu i to spowodowało, że stanął.

Nigel jednak co widziało wielu kibiców na torze, machał w tym momencie, świętując udany wyścig. Cynicy twierdzą, że obroty silnika Renault spadły za nisko i silnik po prostu zgasł. W tamtych czasach po zgaśnięciu silnika nie szło go odpalić na torze, tylko w alei serwisowej. Na dodatek nie isniał, żaden system antistall, podtrzymujący obroty i chroniący silnik przed zgaśnieciem.

Mansell zaprzecza i krytykuje tych którzy tak twierdzą. Uważa, że to idiotyczne plotki. Czy mówi prawdę? Wy oceńcie.

Odpadnięcie przez studzienkę kanalizacyjną

Juan Pablo Montoya, 2005 Grand Prix Chin, Shanghai

Wszyscy pamiętają tegoroczną przygodę Georga Russella z studzienką kanalizacyjną w Azerbejdżanie. Nie niosło to za sobą dużych konsekwencji, ponieważ miało miejsce w treningu.

Ostatni wyścig sezonu 2005, decydujący o tytule mistrzowskim konstruktorów. McLaren walczy z Renault. Studzieńka kanalizacyjna, a w zasadzie jej luźna pokrywa jest odpowiedzialna za odpadnięcie z wyścigu Juan Pablo Montoyi. Kierowca pojechał troszkę szerzej w zakręcie nr 10 a jedna z luźnych pokryw tak felernie uderzyła w koło i bolid, że kierowca od razu zjechał do alei serwisowej. Wyjechał na tor samochód bezpieczeństwa, a sędziowie przez kilka minut walczyli by naprawić pokrywy.

Całe zdarzenie możecie zobaczyć tutaj

Przypalony w kokpicie

Mark Webber, 2004 Grand Prix Japonii, Suzuka

Australijczyk znany był ze swoim problemów, jakie go spotykały w kokpicie. W 2007 pewnie wszyscy pamiętają jak wymiotował do środka swojego kasku i musiał się wycofać z Grand Prix Japonii na torze w Fuji.

W 2004 roku kiedy jeździł jeszcze dla zespołu Jaguar, podczas GP Japonii, musiał się zmagać z niesamowicie wysoką temperaturą. Siedzenie było tak przymocowane, że grzało się od silnika. W pewnym momencie Webber zaczął się przypalać do siedzenia. Jego mechanicy podczas pitstopu wlali mu do bolidu wiadro zimnej wody.

Niestety woda jest dobrym przewodnikiem cieplnym i po chwili problem powrócił. Australijczyk musiał się wycofać. Jego "tył" zapewne nigdy już nie będzie taki sam...

Problem z HANS

Justin Wilson, 2003 Grand Prix Malezji, Sepang

System HANS ma chronić kierowców przed urazami karku oraz szyji. Justin Wilson jednak odkrył z nim inny problem. W swoim drugim Grand Prix musiał się wycofać po 41 okrążeniac, po tym jak stracił czucie w ramionach.

Jak się później okazało źle założony HANS, kładł nacisk na jego barki tak mocno, że jeden z nerwów został uszkodzony, przynajmniej na jakiś czas. Jako że Grand Prix Malezji jest też samo w sobie ciężkie dla organizmu, kierowca nie był w stanie wytrzymać do końca.

Wypadek przy wjeździe do pit lane

David Coulthard, 1995 Grand Prix Australii, Adelaide

Wyścig Szkota zakończył się nie tylko w wstydliwy sposób jak i kosztowny. Był to ostatni jego wyścig dla zespołu Williams, Coulthard był na prowadzeniu, kiedy wezwano go do tankowania. Sam zjazd skręcał w prawą stronę, jednak Szkot pojechał prosto w barierę...

Po wyścigu, Coulthard desperacko chciał zrzucić winę na silnik Renault. Uważał on, że to on nagle przyśpieszył i on jako kierowca nie mógł nic z tym zrobić. Trzeba przyznać jednak, że w tym miejscu leżało dużo piasku, przez co zjazd do boksów był utrudniony i śliski.

Coulthard nie był jedynym kierowcą który się na to złapał. Johny Herbert chciał zjechać, jednak zdołał odbić w lewo i wrócił na tor, zjeżdżając na tankowanie dopiero okrążenie później.Roberto Moreno, natomiast rozbił się prawie w tym samym miejscu co Coulthard.

Całę zdarzenie zobaczycie tutaj

Zaplanowany wypadek


Nelson Piquet Jnr, 2008 Grand Prix Singapuru

Nikt nigdy nie negował umiejętności Piqueta w rozbijaniu bolidów Formuły 1. Gdy dokonał tego jeszcze raz w Grand Prix Singapuru w 2008 roku, to wszyscy uznali go za błąd niedoświadczonego kierowcy, który jest na drodze do odpadnięcia z F1

Plotki o tym jakoby Renault specjalnie kazał rozbić bolid szybko zniknęły.

Dopiero rok później szokująca prawda wyszła na jaw. Piquet jak się okazało dostał rozkaz rozbicia bolidu, dzięki czemu Fernando Alonso miał okazję wygrać ten wyścig. Nelson natomias dzięki temu uzyskał kontrakt na rok 2009

Piquet Jnr, Flavio Briatore i Pat Symonds już nie są w Formule 1, ale to oni byli odpowiedzialni za ten skandal, który jest jedynym tego typu w prawie 70 letniej historii Formuły 1.

Narzędzie blokuje pedał hamulca 

Johnny Herbert, 1998 Grand Prix Włoch, Monza

Podczas GP Włoch w 1998 Hohny Herbert wypadł w pułapkę żwirową. Niby sytuacja jakich wiele w tamtych czasach. Pedał hamulca zablokował się podczas dojazdu do szybkiego zakrętu Lesmo i przez to wypadł z toru wprost w żwirowe pobocze.

Dla miliona widzów wypadek ten był zwykłym błędem zawodnika, a faktem jest, że Herbert nie był niczemu winny. To jeden z mechaników przez przypadek zostawił klucz (do nakrętek) w kokpicie, który to wpadł pod pedał.

Nieuwaga kierowcy

Jean Alesi, 1997 Grand Prix Australii, Melbourne

Jean Alesi nie jest jedynym kierowcą który nie dojechał do końca wyścigu z powodu pustego baku. Ciekawostką jest natomiast to, że dokonał tego przez swoją nieuwagę. Zespół przez kilka okrążeń pokazywał mu tablicę informującą o tym, że musi zjechać zatankować.

Przez kilka okrążeń jechał a zespół desperacko próbował zwrócić jego uwagę, jednak nie wiadomo czy zawodnik nie miał kontaktu radiowego czy po prostu nie chciał słuchać. Na 35 okrążeniu zjechał po prostu na pobocze.

>Wybuch gaśnicy przeciwpożarowej.

Oliver Panis, 2004 Grand Prix Wielkiej Brytanii, Silverstone

Nadzieje Toyoty na sukces podczas GP Wielkiej Brytanii w 2004 były marne. Obaj kierowcy jechali na odległych pozycjach. Szanse na punkty znikneły po tym jak wybuchła gaśnica w bolidzie Oliviera Panisa.

Zawodnik jadąc wyścigowym tempem nagle został oślepiony. Kokpit wypełnił się pianą z powodu problemu z gaśnicą. Na szczęście udało mu się go zatrzymać bez żadnej kolizji a jego wyścig dobiegł końca.

Pamiętacie jeszcze jakieś dziwne zdarzenia?