Historia systemów kwalifikacyjnych w Formule 1


W związku z tym, że w sezonie 2021 po raz pierwszy w trakcie trzech Grand Prix zmieni się sposób decydowania o polach startowych poprzez wprowadzenie sprintu kwalifikacyjnego, przygotowałem artykuł o historii kwalifikacji w Formule 1

Przyjrzyjmy się więc, jak zawodnicy od 1950 roku walczyli w Formule 1 o pola startowe. Możecie uwierzyć lub nie, ale pierwszy system obowiązywał aż do 1995 roku.

Dwie sesje kwalifikacyjne, 1950-1995

W tych latach mieliśmy bardzo prosty system. Odbywały się dwie sesje kwalifikacyjne, jedna w piątek, druga w sobotę. Nie było żadnych ograniczeń jeśli chodzi o ilość paliwa w baku, co jakiś czas pojawiały się jakieś nowinki, typu specjalne opony kwalifikacyjne na jedno okrążenie lub silniki granaty, które miały niesamowitą moc na krótki dystans, ale potrafiły wybuchać po kilku okrążeniach.

Ogólnie jednak zasada była prosta, twój najlepszy czas z obu sesji jest brany pod uwagę w ustalaniu pozycji startowych. Główny problem tego formatu? Jeśli w piątek było sucho, a w sobotę tor był mokry, to nawet nie warto było na niego wyjeżdżać, wiedząc, że nikt swojego czasu nie poprawi.

Godzinna sesja, 12 okrążeń, 1996-2002 

Formuła 1 postanowiła coś zmienić i wprowadzić format "stworzony dla telewizji". O pozycjach startowych więc decydowała w tych latach jedna godzinna sesja kwalifikacyjna. Każdy zawodnik miał jednak limit tylko dwunastu okrążeń w trakcie, których mógł uzyskać swój najlepszy czas.

Od kierowcy i zespołu zależało, czy będzie jeździł na początku, w środku, czy na końcu sesji. Dwanaście okrążeń pozwalało na 4 okrążenia na czas, jeśli bierzemy pod uwagę, że mamy okrążenie wyjazdowe, na czas i powrót do boksów. Czasami zawodnicy jechali wyjazdowe, dwa na czas i zjazd do boksów, wtedy mogli trzy razy w ten sposób walczyć o pole position.

Problem z tym formatem? Tor pod koniec sesji jest najbardziej nagumowany, przeważnie warunki do uzyskania najlepszego czasu wtedy najlepsze, więc okazało się, że ten telewizyjny format sprawił, że przeważnie mieliśmy długie okresy kiedy nikt na torze się nie pojawiał.

Jedno okrążenie, 2003

W 2003 roku wprowadzono kwalifikacje, w których każdy kierowca pokonuje jedno okrążenie na czas i ono decyduje o pozycji startowej. Teoretycznie każdy ma równe szanse i najsłabsze zespoły są również pokazywane w telewizji.

W piątek zawodnicy pokonywali w trakcie pierwszej sesji kwalifikacyjnej jedno okrążenie, wyjeżdżając na tor w kolejności mistrzostw świata kierowców. W sobotę odbywała się faktyczna walka o pozycje startowe, zawodnicy na tor wyjeżdżali od najwolniejszego do najszybszego z tej piątkowej sesji.

Formuła 1 lubi często jednak mieszać w stawce i wprowadzać nieprzewidywalne wyniki, dlatego też w sobotę zawodnicy musieli w kwalifikacjach jechać z taką ilością paliwa, z jaką chcieli wystartować do wyścigu.

Główna wada tego formatu, to oczywiście zmienne warunki pogodowe, które mogły ulec zmianie w ciągu 60 minut i coraz bardziej nagumowany tor pod koniec sesji.

Tylko soboty, 2004

Rok później wprowadzono zmianę w przepisach. Obie sesje odbywały się w sobotę, a do pierwszej startowano w kolejności wyników poprzedniego wyścigu, a nie mistrzostw świata.

Oczywiście nie obyło się bez problemów. Teraz obie sesje odbywały się blisko siebie i czasami wynikami pierwszej można było manipulować. Szczególnie w sytuacji, w której wiadomo było, że warunki pogodowe ulegną z czasem pogorszeniu.

Przykładowo w GP Wielkiej Brytanii Schumacher specjalnie wykręcił słabszy czas, żeby szybciej startować do walki o pole position.

Kolejne zmiany, 2005

Rok później wprowadzono kolejne zmiany. Zadecydowano, że o pozycji startowej będzie decydowała suma czasów z dwóch przejazdów. Najpierw w sobotę odbywały się kwalifikacje na dystansie jednego okrążenia, ale z małą ilością paliwa, a druga sesja w niedzielny poranek z paliwem, które ma być w baku na starcie.

Nowy format się jednak nie spodobał fanom. Już po sześciu Grand Prix kwalifikacje znowu zmodyfikowano. Na kolejne 13 wyścigów mieliśmy tylko jeden przejazd, ponownie z paliwem do wyścigu, ale tym razem po prostu startowano do kwalifikacji w kolejności z poprzedniego wyścigu.

Q1, Q2, Q3, 2006-2007…

W sezonie 2006 po raz pierwszy wprowadzono format kwalifikacyjny, który jest bardzo zbliżony do obecnego. Mieliśmy podział na trzy sesje, kolejni kierowcy odpadali, po każdej z nich aż zostało 10, którzy walczyli o pole position, ale ponownie w baku musieli mieć paliwo na start.

Problem z tym systemem był taki, że po kwalifikacjach uzupełniano spalone paliwo w baku, więc zawodnicy pierwszą część Q3 spędzali na wypalaniu paliwa, żeby dopiero pod koniec przejechać faktyczne jedno okrążenie na czas.

Mała zmiana, 2008-2009

W tych latach zrezygnowano z wypalania paliwa. Niestety to sprawiło, że o wynikach w dużej mierze decydowała ilość paliwa w baku. Między innymi Robert Kubica skorzystał z tego w Bahrajnie w 2008 roku, zdobył swoje jedyne w karierze pole position, ale w wyścigu już po kilkunastu okrążeniach pojawił się w boksach po paliwo. 

Obecny format, 2010-teraz

W 2010 roku zakazano tankowania w trakcie wyścigu. Tym samym już nie było potrzeby tankowania bolidów do pełna w kwalifikacjach i w końcu po kilkunastu latach wróciliśmy do walki o pole position na oparach paliwa. 

*Próba zmiany 2016

Ten format utrzymał się aż do teraz. W 2016 spróbowano go jednak zmienić. W każdej z sesji Q1, Q2, Q3 zawodnicy mieli mieć 5 minut na wykonanie okrążenia na czas, a potem co 90 sekund jeden najwolniejszy zawodnik miał być eliminowany.

Ten format jednak się nie spodobał fanom jak i kierowcom, szybko po dwóch wyścigach zrezygnowano z modyfikacji.

*Sprint kwalifikacyjny 2021

W sezonie 2021 w trakcie trzech weekendów zostanie przetestowany nowy format. W piątek, zamiast drugiego treningu odbywać się będą kwalifikacje w standardowym formacie Q1,Q2,Q3, które zadecydują o pozycjach startowych do sprintu kwalifikacyjnego.

Jest to tak naprawdę krótki wyścig na dystansie 100 kilometrów w sobotę. Jego wyniki zadecydują o pozycjach startowych do niedzielnego Grand Prix.