Ecclestone przeciwko transmisji wyścigów w internecie

Bernie Ecclestone po raz kolejny wykluczył możliwość transmisji wyścigów Grand Prix w internecie. Oczywiście, chodzi mu tylko o promowanie telewizji. Chce on utrzymać starodawnego widza, który czeka z programem telewizyjnym na rozpoczęcie transmisji przed zwykłym odbiornikiem.

Nie rozumie, że coraz więcej osób ma coraz mniej czasu i są momenty gdy transmisja na komórce, czy tablecie wystarcza. Już nie mówię o tym jak można nadrabiać zaległości w pracy.

84-letni Ecclestone na pytanie, czy w internecie będzie można oglądać oficjalne materiały wideo i transmisje z wyścigów, odpowiedział krótko: "nie". Pytania te pewnie pojawiły się po tym jak pierwszy filmik oficjalnego kanału F1 który przez przypadek trafił na YouTube.

Umieszczanie wideo z wyścigów na YouTube mogłoby naruszać interes stacji telewizyjnych, które posiadają prawa do pokazywania wyścigów - mówi Christian Sylt, dziennikarz, który zajmuje się kwestiami biznesowymi w F1.

Pace, menedżerka działu cyfrowego mediów F1, powiedziała, że w internecie będą mogły być umieszczane wideo "zza kulis", m.in. wywiady.

- Chodzi o promowanie telewizji, bo chcemy utrzymać widzów, którzy oglądając transmisję, mogą doświadczyć tego, co kibice na trybunach - tłumaczy Pace.

Dziennikarz, przeprowadzający wywiad, będzie mógł później umieścić nagranie na YouTube. W ten sposób nikomu nie zaszkodzi, ale to dobre rozwiązanie z innego powodu, bo film trafia do internetu natychmiast. Tylko, czym to się różni od tego co mamy teraz?

Szef Formuły 1 zapowiedział przy tym rozwój mediów społecznościowych. Według Forbesa plan zakłada zatrudnienie nowych pracowników, którzy ulepszą stronę internetową i dostępne aplikacje. Miejmy nadzieję, że te zmiany pójdą w dobrym kierunku, a nie powstaną kolejne płatne strony i aplikacje do których mało kto będzie miał dostęp.

Kto wymieni kierowców na zdjęciu, rok i Grand Prix?