22 rundy mistrzostw świata już za dwa lata?

Szefom zespołów nie podoba się wydłużenie sezonu o kolejne rundy. W przyszłym roku do kalendarza F1 dojedzie Grand Prix Meksyku i Azerbejdżanu, a rok później możliwe, że bolidy pojawią się na ulicach New Jersey.

Zgodnie z poprzednią wersją porozumienia Concorde, liczba wyścigów w jednym sezonie była ograniczona do dziewiętnastu. Na każdy kolejny weekend Grand Prix zgodę musiały wyrazić wszystkie zespoły. Gdyby wszystkie powyżej wymienione rundy dołączyły do kalendarza mielibyśmy aż 22 rundy.

Szefowa Saubera jest przeciwna takiemu rozwiązaniu: Myślę że powinniśmy być ostrożni w planach dodawania do kalendarza kolejnych wyścigów. Wiemy co oznacza to dla naszych pracowników. Musielibyśmy dokonać kolejnej restrukturyzacji, więc wydaje mi się, że tego typu pomysły powinny być dobrze przemyślane. Poparł ją też Marco Mattiacci: Wypełnianie kalendarza zbyt wieloma wyścigami oznacza dla nas kolejne inwestycje i otwiera kolejną dyskusję.

22 wyścigi na 52 tygodnie w roku to moim zdaniem już przesada. Z tego jeszcze ostatnia runda w Meksyku miałaby być podwójnie punktowana... Zespoły raczej się nie zgodzą na taką sytuację chyba, że Bernie sięgnie do kieszeni, a tego bym się nie spodziewał.

P.S. Moja żona też nie byłaby zadowolona z tak rozbudowanego kalendarza ;-)