Matt Majendie dostał bezprecedensowy dostęp do zespołu Red Bull Racing w sezonie 2025. Był w garażu podczas najważniejszych wydarzeń, na luksusowych jachtach kierowców, a nawet zaliczył przejażdżkę po torze w Monako z samym Maxem Verstappenem. To, co zobaczył i usłyszał, opisał w książce „W sercu Red Bull Racing”, która 23 września trafi do księgarni w Polsce. Rusza przedsprzedaż publikacji, z której dowiesz się, jak ten pełen zwrotów akcji sezon wyglądał od środka.
Zamów książkę „W sercu Red Bull Racing” w przedsprzedaży na LaBotiga.pl: https://bit.ly/f1klub-redbull atrakcyjne pakiety z innymi książkami i gadżetami o F1z kodem MUNDIAL4ZA3 czwarty najtańszy produkt Wydawnictwa SQN w koszyku gratis!
Fragment książki:
Co sezon Verstappen zabiera
swoich mechaników na pizzę i piwo, tym razem zaplanował to na weekend z Grand
Prix Węgier. To rzadki moment, gdy wszyscy jego najbliżsi współpracownicy mogą
spotkać się naraz, on symbolicznie okazuje im w ten sposób, jak bardzo docenia
ich pracę. Toczone tam rozmowy mogą dotyczyć wszystkiego, byle nie Formuły 1 –
o niej wystarczająco dużo dyskutują na torze i w fabryce. Oprócz tego w
Brazylii odbywa się również spotkanie całego zespołu jeżdżącego na wyścigi, za
które również płaci Verstappen. W tych chwilach świętowania po zakończeniu
rywalizacji Holender z wielką radością jest dla wszystkich tylko kumplem.
Podczas rozmowy z nim można łatwo
zapomnieć, że jest supergwiazdą wyścigów, jest to natomiast zdecydowanie
trudniejsze, gdy wsiada się na fotel pasażera do prowadzonego przez niego Forda
Mustanga Dark Horse na kilka okrążeń najsłynniejszego toru F1. Fotografowie
twierdzą, że gdy wkłada kask i wchodzi w rolę kierowcy, zmienia się wyraz jego
twarzy. Na tym torze w bolidzie F1 osiąga się 280 kilometrów na godzinę, więc
teraz Holendrowi wydaje się, że jedzie wolno, nawet jeżeli i tak momentami
zbliżamy się do 200 kilometrów na godzinę. Mimo wszystko ściganie kocha do tego
stopnia, że choć po raz pierwszy w życiu jeździ po tym torze ulicznym
samochodem drogowym, i tak widać, że jest w swoim żywiole. „Chyba dobrze
wybrałeś” – komentuje fakt, że wozi mnie akurat tutaj spośród 24 obiektów w
kalendarzu.
Unosi brwi na widok samochodu,
ponieważ jest to wersja brytyjska, ma kierownicę z prawej strony i nawet
brytyjskie tablice rejestracyjne. Ustawia sobie fotel i kolumnę kierowniczą,
zerka na deskę rozdzielczą i odpala auto. Dynamicznie rusza z miejsca, nie
omieszkawszy rzucić najpierw: „Wiesz, że miałem tu już kilka dzwonów?”. Gdy w
2015 roku debiutował tutaj w wieku 17 lat, podczas próby wyprzedzania zahaczył
o Lotusa Romaina Grosjeana i czołowo uderzył w bariery, mając już niemalże
urwane lewe koło. Przeciążenie wyniosło 30G. Trzy lata później, w trzeciej
sesji treningowej, rozbił się w Rascasse, rozrzucają odłamki po całym torze.
Nawet przy znacznie niższych prędkościach niż te osiągane przez bolidy F1,
bariery w Monako zbliżają się naprawdę szybko. Tor wydaje się jeszcze węższy
niż w telewizji, a na takim laiku jak ja wrażenie robi również gwałtowność
hamowania. Verstappen tkwi nieruchomo w swoim fotelu, mną rzuca natomiast na
każdym wyboju, w każdym zakręcie i każdej zmianie prędkości. Od razu widać, że
jego miejsce jest tutaj, a nie w padokowym cyrku, otaczającym wyścigi F1. „Na
co dzień samochodem drogowym nie jeżdżę tutaj tak szybko” – mówi. Widzę, że
choć przejechał tu w karierze mnóstwo okrążeń, tor w Monako nadal potrafi
zrobić na nim wrażenie. Jest czwartek, ale on nawet dzisiaj jest wyczulony na
wszystko, co pozwoli mu uzyskiwać tutaj lepsze wyniki. W niektórych miejscach
położono nowy asfalt, więc Verstappen zastanawia się, czy będzie mógł tu liczyć
na odrobinę więcej przyczepności.
Wyjeżdża na prostą, licznik
pokazuje okolice 160 kilometrów na godzinę. W sumie to sporo mniej niż
Verstappen osiągnie jutro rano podczas sesji treningowej. Hamulce po raz
pierwszy muszą się wykazać przed Sainte Dévote, w Beau Rivage stopa Maxa wraca
na pedał gazu. Przy okazji zwraca uwagę, że tu również leży nowy asfalt.
Podjazd w tym miejscu jest znacznie bardziej stromy niż wydaje się to w
telewizji. Dalej mamy Massenet, a w szybkim zakręcie Mirabeau po raz pierwszy
piszczą opony. Chwilę później samochód ostrzega nas jakimś pikaniem, z którego
Verstappen nic sobie nie robi, więc ja też staram się zgrywać twardziela.
Wjeżdżamy do tunelu, na najszybszy fragment toru, gdzie w bolidzie F1 kierowcy
zbliżają się do 280 kilometrów na godzinę. Verstappen mówi, że normalnie jedzie
się tutaj bez odjęcia. Nie tym razem. Ford, we współpracy z którym Red Bull
buduje własny silnik na następny sezon, nie daje takiej możliwości. Dojeżdżamy
do szykany, gdzie znów mogę poczuć siłę hamowania. Potem zwalniamy, ponieważ ze
względów bezpieczeństwa w sekcji basenowej Verstappen ma jechać nie szybciej
niż 50 kilometrów na godzinę. Informacja ta została podana na briefingu dla
wszystkich kierowców, ale najwyraźniej niektórzy nie słuchali albo się nie
przejęli, ponieważ właśnie śmignął obok nas inny samochód. Verstappen
nieszczególnie często bywa wyprzedzany, więc jest tym faktem jednocześnie lekko
poirytowany i rozbawiony. „Kazali jechać mi tu nie szybciej niż pięćdziesiątką”
– rzuca, po czym rozpoczyna drugie, szybsze okrążenie. Zauważalnie szybciej
jedzie w szczególności w tunelu i we wspomnianej sekcji basenowej, tej z
ograniczeniem prędkości.
Zwycięstwo w Monako to jeden z obowiązkowych punktów w CV kierowcy wyścigowego, a Verstappen jak dotąd ma takie triumfy dwa. Najpierw wygrał w 2021 roku, a potem w 2023 roku, w którym tak dominował. W obu przypadkach prowadził od startu do mety. Chętnie powtórzyłby tamte sukcesy, ale choć nie wyjechał jeszcze na ani jedną sesję treningową, doskonale wie, że wszystko zależy niemal wyłącznie od tego, jak szybki będzie Red Bull w kwalifikacjach. RB21 raz radzi sobie świetnie, a raz mizernie, trudno więc sensownie ocenić jego pozycję w stawce. Punktem odniesienia pozostaje McLaren, a zastanawiać można się tylko nad tym, który z kierowców tej ekipy zbierze największą chwałę.
O książce:
Za kulisami sezonu, który zapisze
się w historii na zawsze
Przemierz tajne korytarze fabryki
w Wielkiej Brytanii, gdzie opracowuje się cuda techniki. Poczuj smugę powietrza
zostawioną za sobą przez bolid, który właśnie minął cię na torze. Zajrzyj do
garażu Red Bull Racing i zobacz, jak pracują inżynierowie, mechanicy, stratedzy
czy najwyżsi rangą szefowie. Skorzystaj z zaproszenia na luksusowe jachty
kierowców.
Matt Majendie w 2025 roku spędził
kilka miesięcy w padoku i za kulisami ekipy Red Bull Racing podczas jednego z
najbardziej kontrowersyjnych i dramatycznych sezonów w historii tego sportu.
Żaden dziennikarz nie miał wcześniej tak ekskluzywnego dostępu do zespołu
Formuły 1, by nawet ścigać się po ulicach Monako z samym Maxem Verstappenem.
Zajrzyj razem z Majendiem tam,
gdzie kibic motorsportu nie ma wstępu. Dowiedz się, w jaki sposób dobiegła
końca era Christiana Hornera jako szefa zespołu, prześledź losy i zmagania
kierowców – zarówno młodego Liama Lawsona, którego bez sentymentów wyrzucono z
teamu po zaledwie dwóch wyścigach, jak i Maxa Verstappena zmagającego się z
ograniczeniami bolidu, którego nie mógł okiełznać.
2000 pracowników, 24 wyścigi, trzech
kierowców, jeden wyjątkowy sezon. Przeżyj to jeszcze raz, będąc tak blisko, jak
tylko się da.
Książkę znajdziecie na: https://bit.ly/f1klub-redbull
Książkę polecają:
Stwierdzenie, że sezon 2025 był
dla Red Bull Racing burzliwy, byłoby poważnym niedopowiedzeniem. Okres
stopniowego demontażu machiny, która dominowała na torach przez cztery
poprzednie lata, jest fascynującym przykładem dynamiki i nieprzewidywalności
Formuły 1. To nie jest zwykła kronika przełomowego sezonu – to anatomia upadku
i kulisy budowy nowych fundamentów. Poznajemy także historię twórców wyścigowej
potęgi i śledzimy poszczególne etapy jej rozpadu, z pasjonującymi szczegółami
kluczowych wydarzeń.
Mikołaj Sokół, Eleven Sport
Burzliwy sezon 2025 w wykonaniu
zespołu Red Bull od kulis. Matt Majendie spędził cały rok z tą ekipą, mając
pełny dostęp do garażu i fabryki. Obserwował z bliska zwolnienie Christiana
Hornera i walkę Maxa Verstappena o mistrzostwo. Czytając, dowiecie się, jak
funkcjonuje Red Bull Racing.
Karol z Cyrk F1
Ta książka jest jak film akcji z
dynamiczną, podnoszącą tętno ścieżką dźwiękową.
„The Times”

.jpg)
