Formuła 1 powraca do używania biało czarnej flagi

Formuła 1 ma od wielu lat problem z sędziowaniem i  konsekwencją w karaniu kierowców. W poprzednich sezonach wprowadzono kilka usprawnień takich jak na przykład punkty licencyjne, ale moim zdaniem główny problem to różna ocena sytuacji w podobnych przewinieniach.

Ewidentnie brakowało czegoś takiego jak żółta kartka. Czasami zawodnik przekracza to, co jest dozwolone w przepisach, tak jak miało to miejsce w przypadku wczorajszej obrony pozycji przez Charlesa Leclerca w walce z Lewisem Hamiltonem, ale sędziowie do tej pory nie korzystali z możliwości pokazania biało czarnej flagi. Jako fan walki na torze oczywiście nie chciałem, żeby Leclerc był ukarany karą czasową, ponieważ popsułoby to wyścig, z drugiej strony faktycznie przekroczył przepisy. Dlatego żółta kartka w tej sytuacji to było dobre rozwiązanie.



Michael Masi przed Grand Prix Włoch powiedział, że od teraz będą z tej flagi korzystać dokładnie tak samo, jak z żółtej kartki w piłce nożnej. Wcześniej zespoły były informowane o wykroczeniu lub poinformowane, że sędziowie przyglądali się jakiejś sytuacji poprzez team radio. Teraz wszyscy mają być informowani poprzez biało czarną flagę o wykroczeniu, tym samym zawodnik też będzie wiedział, że więcej mu w danym wyścigu nie ujdzie płazem.

W GP Belgii tydzień temu skorzystano z tej opcji po raz pierwszy. Flagę zobaczył Gasly, który jechał zygzakiem na dohamowaniu. Teraz zobaczył ją Leclerc, a wcześniej w historii między innymi Lewis Hamilon w 2010 roku jak jechał zygzakiem przed Vitali Pietrovem na głównej prostej w Malezji. Szkoda, że z tego przepisu nie skorzystano w GP Kanady w tym roku, może Sebastian Vettel zachowałby swoje zwycięstwo.

Jakie jest wasze zdanie na temat tego przepisu? Co myślicie o pojedynku Charlesa z Lewisem?