Suzuka, tor na którym Ferrari kończy marzenia o tytule

Suzuka w Japonii jest dosyć pechowym miejscem dla kierowców Ferrari. Oczywiście wygrywali tu też tytuły np w latach 2000 i 2003, ale tym razem przypomnijmy sobie te bardziej pechowe wyścigi.
1990. Alain Prost 9 punktów za Ayrtonem Senną w mistrzostwach. Jeśli nie zdoła wygrać w Japonii to jego szanse na tytuł maleją do zera. Dobrze startuje z drugiego pola i wychodzi na prowadzenie. Jego rywal po wewnętrznej taranuje go z drogi i tym samym Senna zostaje mistrzem świata.

1998. Kolejny sezon walki Ferrari kontra McLaren. Michael Schumacher ma 4 punkty mniej, a wyścig w Japonii jest ostatnim w sezonie. Schumacher zdobywa pole position i jest na dobrej drodze do odrobienia punktów, ale gaśnie mu silnik na starcie, tym samym jest przesunięty na ostatnie pole startowe. Na 28 okrążeniu już jest trzeci, Esteban Tuero z Minardi i Tora Takagi z Tyrrella się zderzają. Jakaś część po tej kolizji przebija oponę Schumachera i ten wycofuje się z dalszej jazdy. Hakkinen zostaje mistrzem świata.

1999. Rok później ponownie mamy walkę Ferrari i McLarena. Tym razem to Eddie Irvine walczy o tytuł i jest 4 punkty przed Hakkinenem. Jeśli Fin wygra wyścig to Ferrari żegna się z tytułem. Irvine kwalifikuje się dopiero piąty do wyścigu i na dodatek rozbija swój bolid (na zdjęciu). W wyścigu nie ma szans na wyprzedzenie Miki i dojeżdża dopiero trzeci na metę.

2006. Schumacher miał tyle samo punktów co Fernando Alonso. Michael do wyścigu startował z drugiego pola, a Hiszpan z piątego. Po starcie Niemiec wyprzedził Massę i powiększał przewagę nad Fernando. Na 37 okrążeniu awarii doznał jego silnik. To był jego pierwszy defekt od 6 lat. Alonso wygrał ten wyścig, powiększył przewagę do 10 punktów i praktycznie zapewnił tytuł.

2012. Fernando Alonso miał 29 punktów przewagi przed startem wyścigu. Do końca sezonu było jeszcze 5 Grand Prix. Vettel zakwalifikował się pierwszy, a Fernando dopiero siódmy po tym jak w kwalifikacjach Kimi Raikkonen się obrócił i Hiszpan musiał zwolnić przed żółtymi flagami nie poprawiając swojego czasu.

Alonso bronił się przed atakiem Raikkonena na dojeździe do pierwszego zakrętu. Fin przednim skrzydłem przeciął jego tylną oponę i Fernando znalazł się na poboczu bez szans na kontynuowanie jazdy. Później Fernando przegrał tytuł o 3 punkty z Vettelem, który oczywiście wygrał wcześniej w Japonii.


2017. Hamilton i Vettel prowadzili w tym roku bardzo wyrównaną walkę, ale po przerwie wakacyjnej już nie było tak miło dla Ferrari. Po Monzie Lewis był 3 punkty za Vettelem, ale późniejsze pechowe wyścigi sprawiły, że do Japonii przyjechał 34 punkty za Brytyjczykiem.

Ponownie pojawiły się jednak problemy z silnikiem, a dokładniej z jedną z świec. Po starcie Vettel spadł z drugiej pozycji na szóstą. Później tracił kolejne pozycje i ostatecznie wycofał się na czwartym okrążeniu. Hamilton wygrał ten wyścig i powiększył przewagę do 59 punktów na cztery wyścigi przed końcem.

Jeśli Lewis wygra jeszcze jeden wyścig, to wystarczy, że w jednym z pozostałych Sebastian dojedzie na niższej pozycji niż szósta i Hamilton zapewni sobie tytuł. Chyba, że szczęście się jeszcze do Vettela uśmiechnie.