Słowo na niedzielę - GP Belgii 2014

Formuła 1 jest w Belgii i tutaj zawsze możemy spodziewać się wspaniałego Grand Prix. Przed startem wyścigu, trzeba przede wszystkim sprawdzić prognozę pogody. Aktualnie nie przewidujemy opadów deszczu, ale chmury nad tym torem nigdy nie są do końca przewidywalne.

Na koniec Q3 zespół Mercedesa miał niesamowitą przewagę nad resztą stawki. Prawdopodobnie Hamilton i Rosberg byli przygotowani na tak trudne warunki pogodowe w sobotę. Jeśli dziś nie będzie padać, dystans dzielący ich od Red Bulli na pewno się zmniejszy. Oczywiście nie oznacza to, że o zwycięstwo będzie walczyło pół stawki. Główni pretendenci to tytułu na pewno będą kontynuować potyczkę z GP Węgier.

Hamilton rok temu startował tutaj z pole position, teraz nie udało mu się powtórzyć tego sukcesu, ale Brytyjczyk twierdzi, że druga pozycja startowa na tym torze jest lepsza. Tylko 36% wyścigów wygrali na tym torze zawodnicy startujący z pole position, więc Lewis może mieć rację.

Na tym torze nie jest tak ważny pierwszy zakręt, jak wyjście z niego i uzyskanie dobrej prędkości pokonując Eau Rouge i Raidillon. Tegoroczne bolidy prowadzą się w tej sekwencji zakrętów dużo trudniej, więc dohamowanie do kolejnych zakrętów na pewno będzie interesujące.

W czasie kwalifikacji wszyscy zawodnicy korzystali z deszczowych opon, dlatego też każdy ma wszystkie możliwe komplety nowych opon typu slick. Dzięki temu możemy oglądać wiele różnych strategii. Nikt nie jest zmuszony do startu na konkretnej mieszance, nikt nie musi startować na zużytych oponach. Rzadko mamy takie sytuacje w Formule 1, a szkoda.