Grand Prix Monako oraz problem Pastora Maldonado

Księstwo Monako... skłamałbym, gdybym powiedział, że nie chciałbym tam mieszkać, skłamałbym, gdybym powiedział, że nie chcę zobaczyć z bliska bolidów jeżdżących po słynnej nitce toru w Monako.

To byłyby kłamstwa i osobiście sądzę, że Wy również macie tego typu przemyślenia i choć raz chcielibyście wybrać się w to jakże magiczne miejsce. Niestety nie było mi dane odwiedzić tego pięknego miasta-państwa, czy też po prostu księstwa.

Co ciekawe - jest to drugie najmniejsze państwo na świecie, tuż po Watykanie. No dobrze, ale nie będę Was już zanudzał kwestiami państwa i tak dalej. Przejdźmy więc do rzeczy.
Tak naprawdę zazwyczaj ten wyścig, to Grand Prix pokazuje kto jakim jest kierowcą. Tu więcej zależy od kierowcy niżeli od bolidu, który tak, czy inaczej odgrywa tu rolę, ale znacznie mniejszą niż na innych torach.

Tor jest bardzo, bardzo wąski. Kierowcy mają do przejechania dystans niewiele ponad 260 kilometrów i teoretycznie ktoś może powiedzieć - no jak na standardy Formuły 1 to niewiele. Może i tak, ale za to zawodnicy nie mają tutaj ani chwili wytchnienia. Strata koncentracji, mały błąd i bolid może zaparkować tuż koło bandy, wcześniej o nią oczywiście uderzając. Ten "obiekt" praktycznie nie wybacza błędów. Są w teorii trzy strefy, w których można próbować się ratować, lecz nie zawsze to wychodzi, nie zawsze jest taka możliwość.

Pierwszą tego typu strefę można ujrzeć w zakręcie pierwszym, czyli "Sainte Devote", na poniższym zdjęciu możecie ją zobaczyć. Znajduje się ona po lewej stronie.


Kolejna strefa znajduje się tuż przy zakręcie numer 5, czyli "Mirabeau Haute". Jeżeli kierowca jedzie ze zbyt dużą prędkością lub wybierze zły punkt hamowania, to właśnie tam może się ewentualnie ratować. Na poniższym zdjęciu będziecie mogli zobaczyć chociaż kawałek tej strefy.


I ostatnia już strefa, o wiele większa niż poprzednie - znajduje się ona po wyjeździe z tunelu, przy zakręcie numer 10, czyli "Nouvelle Chicane". Pomimo tego, że jest szerzej, to strefa ta nie zawsze należy do najbezpieczniejszych, o czym przekonał się Sergio Perez w roku 2011, kiedy to na nierównym asfalcie, podczas kwalifikacji, po wyjeździe z tunelu jego Sauber został podbity, uderzył o barierę, a następnie z pełnym impetem uderzył w (na szczęście) bandę, która pochłonęła energię. Wypadek wyglądał bardzo, bardzo groźnie. W jednej z sesji treningowych w tym samym miejscu problem miał Nico Rosberg, który miał bądź co bądź dużo szczęścia w nieszczęściu. Poniżej możecie spojrzeć na zdjęcie tego miejsca, zamieszczę również film z tych incydentów.


A tak właśnie wygląda tor, a raczej jego mapa. Sam obiekt składa się z 19 zakrętów - 11 prawych i 8 lewych. Kierowcy będą mieli do przejechania 78 okrążeń podczas wyścigu, długość jednego okrążenia wynosi 3,340 km, a łączny dystans, jak już wcześniej zresztą wspominałem wynosił będzie 260,520 km. 
Tor ten jest nieprawdopodobny, co czyni go bardzo wyjątkowym. Gdy nie odbywa się tu weekend wyścigowy jeżdżą tędy samochody osobowe, odbywa się tu normalny ruch uliczny. Nitka toru zawiera ciasne zakręty, wiele wzniesień jak i spadków. Sam tor jest bardzo ciasny, jest tu trudno wyprzedzać, a każdy błąd może skończyć się wykluczeniem z wyścigu. Właśnie tu dochodziło już niejednokrotnie do świetnych pojedynków pomiędzy kierowcami pomimo tego, że obiekt ten nie należy do szerokich.

Wydarzenie to, wyścig w Monako jest prawdopodobnie, a nawet na pewno najbardziej prestiżowym jaki znajduje się w kalendarzu Formuły 1. Trudno się temu dziwić. 

Jak to wszystko może wyglądać w tym roku? Szczerze? Sam jestem tego bardzo ciekaw. Mamy tu tor, na którym potrzeba po pierwsze wielkich umiejętności kierowcy, po drugie bardzo dobrej przyczepności mechanicznej, po trzecie opanowania kierowcy, który nie może sobie pozwolić na zbytnią szarżę. Ten obiekt jest piękny, ale jest również niebezpieczny, nie zapominajmy o tym.

Podczas następnego weekendu wyścigowego będziemy oglądać bolidy jeżdżące na oponach mieszanki super-miękkiej oraz miękkiej. Super-miękka mieszanka będzie miała swój debiut właśnie już w czwartek, bo przypomnijmy - właśnie w ten dzień odbędą się dwie sesje treningowe. W piątek na torze nie zobaczymy bolidów, zobaczymy je dopiero w sobotę i już jak zwykle - podczas trzeciej sesji treningowej i podczas kwalifikacji do Grand Prix.

Wracając do przemyśleń jak to wszystko będzie wyglądało - tego jak na razie nie wie nikt, możemy pomału przypuszczać, pisać pewne scenariusze, które może znajdą zastosowanie, a może nie. Tegoroczne bolidy znacząco różnią się od tych poprzednich lat, w wielu kwestiach, w które nie będę się zagłębiał teraz ponieważ wiecie doskonale jak to wygląda, co się zmieniło. Według mnie największym "problemem" o ile tak w ogóle można powiedzieć będzie ten bardzo wysoki moment obrotowy. Pytanie - czy mieszanki przygotowane przez Pirelli podołają wyzwaniu na tym torze i, czy kierowcy nie będą popełniać wielu błędów, bo bądź co bądź - na pewno będą musieli się przyzwyczaić do jazdy nowym bolidem po torze ulicznym, który nie wybacza błędów.

Czy ktoś zagrozi Mercedesowi? Osobiście uważam, że tak. Jak już wcześniej wspomniałem - bolid odgrywa tu mniejszą rolę. Tutaj Mercedesowi nie pomoże silnik, nie tak, jak to miało miejsce podczas poprzednich wyścigów. Nie będą mieli aż tak dużej przewagi i myślę, że do rywalizacji włączą się pozostałe team`y, a walka będzie zażarta. Każdy chce się tutaj pokazać jak najlepiej, z jak najlepszej strony. Scuderia Ferrari, Mercedes GP, Red Bull Racing, Martini Williams Racing, Sahara Force India, Sauber F1 Team, Scuderia Toro Rosso, McLaren Mercedes i Lotus F1 Team - nie każdy zespół będzie mógł walczyć o zwycięstwo, ale inne pozycje wchodzą w grę jak najbardziej.

Dlaczego nie wypisałem Caterhama i Marussi? Powiedzmy sobie szczerze, im nawet ten tor nie pomoże i naprawdę przykro mi to mówić, możecie mi wierzyć. Chociaż myślę, że jakiś bój możemy tu również zobaczyć, bo zespoły te również walczą o pieniądze na koniec sezonu. Pewnie nie zobaczymy żadnego kierowcy z tych dwóch zespołów z punktami, ale o pozycje walczyć będą na pewno. 

W ubiegłym roku wygrał tutaj Nico Rosberg, kim będzie tegoroczny zwycięzca? Tego dowiemy się już w niedzielę. 


No dobrze, ale... w tytule artykułu była również mowa o Maldonado, który może mieć już niedługo problem z miejscem pracy. Dlaczego?
Wenezuelczyk może mieć wyżej wymieniony problem z tytułu straty sponsora PDVSA. Od początku kariery Pastora w Formule 1 firma petrochemiczna była w bliskich stosunkach z nim oraz zespołem dla którego jeździł, najpierw był to Williams, teraz Lotus. 
Problem polega na tym, że Antonio Alvarez, czyli nowy minister sportu w ojczystym kraju kierowcy zapowiedział (więc jeszcze może się to zmienić), że motorsport zostanie wykreślony z listy priorytetowej. Według niego nie fair i bez sensu jest to, że z pieniędzy publicznych wspiera się sport, który nie pomaga w żaden sposób w rozwoju kraju.
No właśnie i jestem ciekaw co sądzicie - czy Pastor Maldonado będzie w stanie utrzymać się w Królowej Motorsportu? Czy Wenezuelczyk znajdzie innego sponsora, który mu pomoże? Nie oszukujmy się, bez wsparcia finansowego temu kierowcy będzie trudno się utrzymać w Formule 1. 
Macie swoje zdanie na ten temat? Napiszcie je w sekcji przeznaczonej do komentowania, na stronie lub na Facebooku.