Ayrton Senna - wspomnienia

Ayrton Senna - wybitny, genialny, najlepszy... takie słowa słyszę do dnia dzisiejszego i sam tak uważam. Choć mija już 20 lat od śmierci najlepszego kierowcy na świecie moim zdaniem, to nadal nie mogę pozbyć się myśli i nadal nie mogę odpowiedzieć sobie na pytanie - dlaczego?

Trzykrotny Mistrz Świata Formuły 1 zginął dokładnie 20 lat temu na torze Imola podczas Grand Prix San Marino. W tamtym momencie jeszcze nie było mnie na świecie, nie wiedziałem co to Formuła 1, ale po kilku latach życia zacząłem interesować się motorsportem. Od najmłodszych lat byłem świadkiem wielu zdarzeń, tych pozytywnych, jak i negatywnych. Większość z nich pamiętam. O śmierci Ayrtona Senny i jak wielkim był on człowiekiem dowiedziałem się od mojego taty w wieku około 8 lat. Wiecie jak to jest - jeżeli któreś z rodziców coś powie, to bierzemy to w ciemno, a zwłaszcza będąc w tak młodym wieku. Mój tata się nie mylił, ten człowiek był, jest i będzie na zawsze najlepszym kierowcą na całym świecie. Ludzie mający inne zdanie mogą je mieć, każdy może mieć zdanie odmienne, ale tak jak mówię - dla większości osób był to najlepszy kierowca, kierowca wszech czasów.

Będąc coraz starszym interesowałem się coraz bardziej tym sportem, co za tym idzie chciałem wiedzieć jak zginął Ayrton. Możecie mi wierzyć lub nie - gdy po raz pierwszy obejrzałem ten wypadek miałem ochotę płakać. Minęło tych kilka lat od wypadku, a ja oglądając to wszystko po raz pierwszy czułem się, jakby to się stało właśnie w tym momencie. Chciałem, aby Williams prowadzony przez Brazylijczyka nie uderzył w ścianę, chciałem aby jak zawsze - z dużym dociskiem w środku zakrętu przemknął przez niego, aby kierowca był cały i zdrowy, żeby żył i dawał ludziom radość.

Niestety, nie mogłem zrobić nic, nikt nie mógł już zrobić nic, nawet podczas wyścigu. Choć starania były ogromne Senny nie udało się uratować. Ten weekend wyścigowy był naprawdę najdziwniejszym jaki chyba świat widział podczas rywalizacji w F1. Grand Prix San Marino z 1994 roku jest znane również jako "Czarny weekend". Wszystko zaczęło się już od treningów, kiedy to w piątek podczas sesji treningowej Rubens Barrichello wypadł z toru i uległ naprawdę ciężkiemu wypadkowi.


W kwalifikacjach Roland Ratzenberger stracił życie po tym jak jego bolid na szybkim zakręcie na skutek wcześniej uszkodzenia przedniego skrzydła wypadł z toru i uderzył z wielką prędkością w betonową ścianę. Roland zginął na miejscu. To była pierwsza śmiertelna ofiara tamtego weekendu. Nikt chyba w tamtym momencie nie mógł sobie dać rady, po takim wydarzeniu. Ayrton również i choć miał momenty, w których myślał o wycofaniu się z wyścigu, to ostatecznie w nim wystartował, bo jak sam powiedział - musiał to zrobić.



Z tych wszystkich wypadków najbardziej zaskakującym i niewiadomym był ten, w którym niestety uczestniczył 34-letni genialny kierowca. Osobiście słyszałem, czy też czytałem wiele różnych spekulacji na temat tego jak doszło do tego tragicznego wypadku. Najbardziej powtarzaną przez wielu była ta, w której przez samochód bezpieczeństwa, który pojawił się już po starcie wyścigu (w wyniku kolizji na polach startowych) miałoby zmienić się ciśnienie w oponach bolidu Senny, co za tym idzie opony te miałyby wtedy niższą temperaturę i nie pracowałyby w optymalnym "okienku" pracy. Sama teoria jest jak najbardziej prawdopodobna, ale bardzo łatwo ją podważyć. Wypadek miał miejsce na szóstym okrążeniu, na piątym zaś Safety Car zjechał z toru - co za tym idzie na nierozgrzanych oponach Williams FW16 musiał pokonać jedno całe okrążenie tempem wyścigowym. Jeżeli mamy uwierzyć we wcześniej wspomnianą teorię, to dlaczego ten wypadek nie wydarzył się właśnie na okrążeniu piątym?


Opony nie były dogrzane tak jak należy, zgadzam się ze stwierdzeniem, że samochód Opel Vectra A, bo wtedy takie właśnie auto wykonywało pracę samochodu bezpieczeństwa nie był zbyt szybki. Było to zwykłe auto drogowe, sam Ayrton pospieszał ten pojazd wymachując ręką. Trudno było dogrzać opony do odpowiedniej temperatury pracy, ale przypominam, że piąte okrążenie zostało pokonane bez żadnego problemu. Jadąc już to jedno okrążenie tempem wyścigowym opony były w stanie nabrać odpowiedniej temperatury - na pewno na tyle, aby utrzymać bolid na torze. Takie jest moje zdanie i stanowisko.

Istnieje za to inna teoria. Taka, w którą jestem w stanie uwierzyć i ewentualnie zrozumieć. Dotyczyła ona przeróbki kolumny kierownicy, tak, aby była krótsza. Takiej przeróbki bardzo chciał kierowca bolidu Williams`a. Niestety przez brak czasu na wyprodukowanie krótszej kolumny podjęto decyzję o wcześniej wspomnianej przeróbce. Miała ona polegać na wycięciu części kolumny, a następnie na połączeniu dwóch pozostałych części rurką o mniejszej średnicy. Takie rozwiązanie miało być właśnie problemem i powodem tragedii. Niektórzy twierdzą, że w pewnym momencie podczas przejazdu przez zakręt Tamburello kierownica bolidu "została", że tak to ujmę, w rękach kierowcy. Nie można niestety tego stwierdzić, nagranie dość dziwnym trafem kończy się w momencie, gdy bolid jedzie wprost na ścianę. Nie mam zamiaru mówić tu o żadnej konspiracji, nie po to powstał ten artykuł.

W tym pamiętnym dniu, dwadzieścia lat później chciałbym właśnie w ten sposób upamiętnić tego wspaniałego kierowcę. Kierowcę wszech czasów. Dla milionów osób człowiek ten był człowiekiem wyjątkowym, wielkim. Brazylijczyk był głęboko wierzącą osobą. Przed śmiercią założył fundację "Ayrton Senna Foundation" - miała ona na celu pomoc ubogiej młodzieży z Brazylii oraz na świecie. Do dnia dzisiejszego jego osobowość jest wychwalana. Zawsze uważany był za osobę profesjonalną, miał niemalże nadludzkie umiejętności. To, jak wielką, niesamowitą i wartą naśladowania był osobistością pokazuje chociażby fakt, że jeżeli ukończyłby wyścig na torze Imola w roku 1994 - wzniósłby flagę Austrii ku czci Rolanda Ratzenbergera, który zginął jak już wcześniej pisałem w przeddzień jego wypadku. Flaga ta znajdowała się w bolidzie kierowcy, znaleziono ją zwiniętą w trakcie badań nad jego bolidem.

Świat motorsportu i nie tylko motorsportu zapamięta ten weekend, nie tylko dzień jako jeden z najgorszych jakie miały miejsce. "Czarny weekend" - jak bardzo chcielibyśmy, aby takowego nie było. Kończąc ten artykuł chciałbym przedstawić jeden z cytatów tego wielkiego kierowcy.
"Bycie kierowcą wyścigowym oznacza, że ścigasz się z innymi zawodnikami. Jeśli ktoś nie stara się wykorzystać nadarzającej się okazji nie jest już kierowcą wyścigowym ponieważ walczymy, walczymy o zwycięstwo. Naszą główną motywacją są zwycięstwa, nie zajęcie trzeciego, czwartego, piątego, czy szóstego miejsca. Ścigam się po to, aby wygrywać i będę to robił tak długo jak będzie to możliwe. Czasami popełnisz błąd, zrobisz coś źle? Jasne, to niemożliwe robić wszystko idealnie zawsze, w każdym momencie. Jednak ja jestem stworzony do zwycięstw i będę to robił tak długo, jak będę czuł, że robię to dobrze."

Zakończę pożegnaniem i wspomnieniem o dwóch kierowcach, którzy zginęli w tamten feralny weekend...
Spoczywajcie w pokoju, pamiętamy o Was i pamiętać o Was zawsze będziemy.