Słowo na niedzielę - analiza przed GP Chin

Lewis Hamilton wystartuje do jutrzejszego wyścigu przed dwoma Red Bullami. Bolidy RB10 były bardzo szybkie w deszczu, ale jutro prawdopodobnie czekają nas zmagania na suchej nawierzchni i tam głównym rywalem Lewisa będzie Nico Rosberg.

Nawet Sebastian Vettel nie wierzy w to, że Mercedesy można pokonać. Dziś podczas konferencji powiedział krótko "Jeśli postawimy dwie szykany na prostych, to tak", ale w innym przypadku bolidy W05 są aktualnie nie do pokonania.

Na głównej prostej do 14 zakrętu bolidy Red Bulla napędzane silnikami Renault są o dokładnie 20 km/h wolniejsze od Mercedesów. Tego deficytu na prostych nie ma jak zneutralizować w innych partiach toru.

Jak zresztą pokazuje nam sezon do tej pory Mercedesy trudno pokonać w każdych warunkach. To może się zmieni w Europejskiej części sezonu, ale póki co nie ma co liczyć na większe zmiany w stawce.

Jutro zapowiadana jest całkiem niezła pogoda, ma być pochmurno i dosyć chłodno. Jak już wspomniałem taka pogoda nie sprzyja Red Bullom. Dodatkowo deszcz zmył nałożoną na tor gumę i jutro zawodnicy mogą się zmagać z zużyciem opon.

Jutro bardzo ważny będzie start. Jeśli któryś z Mercedesów utknie na początku za Red Bullami może być po zawodach. Od tego może zależeć, czy będziemy mieli wyścig podobny do Bahrajnu, czy nudną wielkanocną procesję.

Lewis Hamilton jest tu oczywiście w najlepszej sytuacji, chociaż statystyki nie stoją po jego stronie. Brytyjczyk jeszcze ani razu w swojej karierze nie wygrał 3 wyścigów z rzędu. Dużo zależeć będzie od Nico Rosberga i tego jak szybko sobie poradzi z Red Bullami. Na pewno pomogą mu w tym dwie strefy DRS, ale w tym czasie jego kolega z zespołu może być już daleko z przodu.

Warto zwrócić uwagę również na Fernando Alonso. Często Hiszpan dobrze startuje i na pewno chciałby się włączyć do walki o podium. W piątkowych treningach prezentował się całkiem nieźle, jeśli przyczepność na torze będzie podobna to może powalczy z Red Bullami.

W dalszej części stawki również powinno być ciekawie. Deszczowe kwalifikacje przeważnie powodują, że stawka jest wymieszana i po starcie będzie dużo walki o pozycje.

Na pewno o wyższe pozycję powalczą kierowcy Williamsa, Force India i może wmiesza się w to McLaren. Jedno jest pewne, po śniadaniu każdy fan Formuły 1 włączy telewizor i będzie liczył na dobry wyścig, a te wielkanocne przeważnie są ciekawsze.

Jakie jest wasze zdanie. Ktoś zaskoczy Hamiltona, Rosberga i powalczy z nimi o wygraną?