Odrodzenie Ferrari? Analiza treningów przed GP Chin

Renesansem Ferrari możemy nazwać dwie pierwsze sesje treningowe przed tegorocznym wyścigiem o Grand Prix Chin Formuły 1. Czwarty tor tegorocznego serialu jest miejscem odbudowy formy wielu zespołów, nie tylko stajni z Maranello, ale też chociażby Lotusa. Sesje treningowe jak zwykle przynoszą nam w tym sezonie wiele emocji i na ich podstawie można wysnuć delikatne wnioski o progresie lub spadku formy danego zespołu. Tak też właśnie uczynimy teraz, podsumowując dwie piątkowe sesje treningowe.

Tradycyjnie nominowanymi do końcowego triumfu byli (a w sumie nadal są) kierowcy Mercedesa, którzy od początku sezonu nie dają wygrać żadnemu innemu zespołowi. Ku uciesze fanów Ferrari to nie Mercedes jednak brylował w pierwszej sesji treningowej, a właśnie Pan widoczny na zdjęciu - oczywiście mowa o Fernando Alonso. Ferrari po zmianie szefa, ma ponoć zacząć zdobywać tytuły mistrzowskie, co nie udawało się już od dawna (Domeniccali zdobył tylko jeden tytuł w klasyfikacji konstruktorów). Fernando Alonso potwierdza, że nie należy skreślać przedwcześnie Ferrari z walki o najwyższe cele, choć walka z Mercedesami w tym momencie, wydaje się być już z góry przegrana. Alonso wykręcił drugi czas weekendu, w popołudniowej sesji treningowej. Zespół pod kierownictwem Mattiacciego mimo problemów z samochodem Raikkonena może być zadowolony z progresu, jaki uczynili. Chociaż oczywiście wkład nowego szefa jest w tak krótkim czasie na pewno znikomy.

Jeżeli mowa o Mercedesie to zaliczają oni kolejne dobre dwie sesje treningowe mimo problemów z samochodem Hamiltona w pierwszej sesji. W drugiej sesji Brytyjczyk już nie dał za wygraną bolidowi z numerem 14 i wyprowadził srebrny bolid na czoło stawki, notując tym samym rekord weekendu. Nico Rosberg dwukrotnie na podium treningów co oznacza, że nie traci dużo do swoich rywali. Mercedesy przyjechały do Chin z nowym nosem, którego skuteczność kierowcy sprawdzali właśnie dzisiaj. Efekty działania nowego nosa powinniśmy ujrzeć już chociażby jutro podczas sesji kwalifikacyjnej.

Ricciardo przed Vettelem - coraz częstszy obrazek, który coraz mniej zaczyna zadziwiać kibiców. Sebastian Vettel nie wystarczająco dobrze radzi sobie z nowym bolidem, który ma ponoć 20% mniej przyczepności niż przed rokiem. To oczywiście nie wina konstrukcji Adriana Newaya, lecz przepisów, które zostały uregulowane w ten sposób, by umożliwić kierowcom większą walkę z bolidem na torze. Ricciardo w tym sezonie wypada, według mnie, dużo lepiej niż czterokrotny mistrz świata i mimo utrzymanej dyskwalifikacji z GP Australii i awarii z Malezji jest to dla mnie najlepiej dysponowany kierowca zespołu z Milton Keynes.

Lotusy także zaczynają poprawiać swoje tempo, a może lepiej powiedzieć że zaczyna to czynić Romain Grosjean. Francuz prezentuje coraz lepsze tempo i jego aspiracje do zdobycia pierwszych punktów w ten weekend są na pewno duże. Inaczej radzi sobie Pastor Maldonado, który występ w drugiej sesji treningowej zakończył na wjeździe do alei serwisowej. Kopiując styl Lewisa Hamiltona Wenezuelczyk zakończył udział w sesji na bandzie.

Jutro sesja kwalifikacyjna, która przedstawi nam lepiej układ stawki podczas GP Chin. Ciekaw jestem jak zaprezentuje się Ferrari, a szczególnie Fernando Alonso i czy znów któryś z Mercedesów zdobędzie pierwsze pole startowe. Start kwalifikacji już jutro o 8:00.