Mercedes i team orders w kolejnych wyścigach

Mercedes potwierdził, że w tym sezonie mogą się zdarzyć sytuacje w których skorzystają z team orders. Toto Wolff powiedział, że jeśli ich kierowcy będą walczyć ze sobą i tracić czas, a tuż za nimi będą ich rywale to zespół może odpowiednio zareagować.

Taka sytuacja przykładowo miała miejsce w Chinach w Red Bullu. Vettel otrzymał polecenie przepuszczenia Ricciardo bo ten był w tym momencie na innej strategii.

Do tej pory wszyscy byli niesamowicie zadowoleni z postawy Mercedesa w Bahrajnie. Tam Hamilton i Rosberg walczyli przez kilka okrążeń o prowadzenie. Szef zespołu tłumaczy, że tam ich przewaga była duża. Ich pakiet spisywał się idealnie i mogli sobie na taką walkę po prostu pozwolić. Jeśli przewaga będzie się zmniejszać, to Mercedes będzie uważniej przyglądał się rywalizacji swoich kierowców.

Mam nadzieję, że zespół nie popsuje nam walki między Hamiltonem i Rosbergiem. Obaj walczą o tytuł mistrzowski i lepiej niech zadecyduje o nim walka na torze, a nie polityka. To by było złe dla całego sportu. To, że Mercedes przejął pałeczkę po Red Bullu i dominuje, już samo w sobie nie jest takie fajne, a co dopiero jak o wynikach będą decydować stołki.

Oczywiście sezon dopiero się zaczął, pierwsze wyścigi w Europie pokażą zapewne jak będzie wyglądała walka do końca sezonu. Mam nadzieję, że część zespołów się przebudzi i powalczą z Mercedesami.

Z team orders niestety nie ma jak walczyć w Formule 1. Regulamin musiałby zabronić kontaktowania się zawodników z aleją serwisową by takie sytuacje nie miały miejsca. Kierowca sam musiałby w trakcie wyścigu decydować o tym kiedy zjeżdża do boksów, kiedy ataktuje, a kiedy oszczędza paliwo, a nie tak jak jest teraz, że decyduje o tym cały sztab strategów.