Formuła 1 jest nudnym sportem? Nie sądzę.

"Formuła 1 jest nudna" - ileż razy w życiu słyszałem tego typu słowa, a Wy? Zapewne również, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Ogółem momentami trudno było nie zgodzić się z tego typu stwierdzeniami, z tą różnicą, że my jako osoby znające się na tym sporcie wiedzieliśmy co i jak i nadal nas to ekscytowało, a osoby nie oglądające F1 miały zdanie wyrobione po obejrzeniu zlepku okrążeń z różnych wyścigów w życiu.

Tak jak już pisałem - trudno się momentami nie zgodzić z tego typu stwierdzeniami, ale... są wyścigi, które zapierają dech w piersiach i pod koniec Grand Prix człowiek ma ochotę krzyknąć "to już!? Chcę jeszcze!". Do tego typu wyścigów zalicza się na pewno GP Bahrajnu.

Cóż to był za wyścig. Wiele manewrów wyprzedzania, dużo zaskoczeń, tłok na torze, zamieszanie w pewnych momentach i to czego brakowało wszystkim - do ostatniego momentu nie było wiadomo kto zwycięży. Czy będzie to Lewis Hamilton, czy może Nico Rosberg. Walka trwała w najlepsze, była zaciekła, ale co ważne - kierowcy jechali bardzo czysto, jechali agresywnie, ale czysto. Wyżej wymienieni kierowcy zmieniali się na prowadzeniu kilka razy.

No, ale nie zajmujmy się tylko Mercedesami. Osobiście, jeśli mam być z Wami szczery, to uważałem, że Red Bull Racing nie ma szans na odegranie większej roli w tej rundzie. No cóż, było zupełnie inaczej - Daniel Ricciardo ukończył wyścig na miejscu 4 i kto wie, może gdybyśmy mieli jeszcze kilka okrążeń to dogoniłby Sergio Perez`a. Sebastian Vettel z problemami ukończył wyścig na miejscu 6, więc moim zdaniem jest się z czego cieszyć.

Bardzo pozytywnie zaskoczył chyba wszystkich zespół Sahara Force India - świetny weekend wyścigowy i jeszcze lepszy wyścig w wykonaniu kierowców tej stajni. Osobiście troszkę zawiodłem się na Williamsie, start był świetny zwłaszcza w wykonaniu Felipe Massy. Niestety po przejechaniu mniej więcej 1/4 wyścigu przestali być konkurencyjni.

Jednak najbardziej rozczarowany byłem tym, co pokazało Ferrari. Co właściwie pokazało? Właściwie nic. Wiem, może można się przyzwyczaić do nie wygrywających czerwonych bolidów, ale trudno zrozumieć, trudno chociażby patrzeć na to na jakich miejscach kończą kierowcy zespołu Scuderia Ferrari. Trudno patrzeć na to jak kierowcy muszą walczyć z tymi bolidami o to, aby w ogóle znaleźć się w pierwszej dziesiątce. Coś niedobrego dzieje się w tym zespole, a zmiany regulaminowe na pewno nie pomogły.

Nie obeszło się niestety bez groźnych momentów - ten najgroźniejszy miał miejsce pod koniec wyścigu. Realizator pokazał bolid Gutierrez`a - w pierwszym momencie można było pomyśleć, no cóż kontakt jak każdy inny z którymś z bolidów, ale zbyt bardzo ten Sauber jest roztrzaskany. No i cóż - kontakt co prawda był, ale nie taki o jakim każdy z widzów myślał. Maldonado wyjeżdżając z pit lane zbyt szybko wszedł w pierwszy zakręt, konsekwencją tego było uderzenie w bolid Saubera, a ten... "dachował"? Nie, nie można użyć tego słowa, może użyję innego - koziołkował. Wypadek wyglądał bardzo groźnie, ale na szczęście kierowcy nic się nie stało.

Dla osób, które nie oglądały wyścigu - tak wyglądał ten wypadek:


No tak, my tu gadu gadu o tym co na torze, a byliśmy świadkami jubileuszu (mam nadzieję, że dobrze się wyrażam). 900 Grand Prix Formuły 1, to właśnie w ten weekend obchodziliśmy wyżej wymieniony jubileusz. Coś niesamowitego...

Wyniki? Wyniki znajdziecie tutaj. Cóż to były za emocje...