Dlaczego Vettel i Raikkonen nie radzą sobie w tym sezonie?

Za nami cztery Grand Prix. Wszyscy przygotowują się już mocno do europejskiej części sezonu. Początek roku to fascynująca walka z wielkimi zmianami w regulaminach i technologii. Część zespołów przygotowała się lepiej do tych zmian, część gorzej. Tak samo wygląda to między poszczególnymi zawodnikami.

Co ciekawe w stawce mamy dwóch mistrzów świata, którzy ewidentnie uzyskują słabsze wyniki od swoich kolegów z zespołu. Może wynika to z tego, że od zawodników takiego kalibru po prostu wymagamy więcej. Co jest więc powodem uzyskiwania tak słabych wyników przez Vettela i Raikkonena?

Nowe przepisy sprawiły, że bolidy na sezon 2014 się zmieniły nie tylko pod względem nowych jednostek napędowych, czy wyglądu. Styl jazdy, który trzeba zaadoptować do tych nowych konstrukcji jest zupełnie inny. Wszyscy krytykują czasy okrążeń uzyskiwane przez nowe bolidy, które są wolniejsze w zakrętach z powodu mniejszego docisku aerodynamicznego. Wpływa to też na uzyskiwanie większych prędkości na prostych. Tylne skrzydło jest bardziej płytkie, napędzane opony nie tylko mają dużo mniejszą przyczepność, ale też każdy zawodnik ma teraz za sobą jednostkę napędową z większym momentem obrotowym. Oznacza to, że większa moc przekazywana jest na tylną oś praktycznie w każdym zakresie obrotów.

Sebastian Vettel

Od sezonu 2009 bolidy miały niesamowite pokłady docisku na tylnej osi. Najpierw podwójne, a potem dmuchane dyfuzory sprawiły, że tył bolidu był praktycznie przyklejony do asfaltu. Red Bull najlepiej opanował te rozwiązania. Sebastian Vettel w ostatnich latach miał do swojej dyspozycji konstrukcje wolne na prostych, ale szybkie w zakrętach, łatwe w prowadzeniu, szczególnie gdy jechał w tzw. czystym powietrzu na czele stawki. Teraz aktualny mistrz świata musi walczyć z bolidem na wyjściu z każdego zakrętu, jazda w środku stawki też nie ułatwia mu zadania.

Oczywiście każdy kierowca w tym sezonie musi się zmagać z tymi problemami, ale inni nie mieli tak dobrze ułożonego bolidu jak Sebastian. On się przyzwyczaił do większej przyczepności i dlatego tak trudno mu się dostosować. Widać, że jest to też dla niego bardzo frustrujące, co może być powodem słabszych wyników.

Vettel do tej pory hamował szybciej na dojściu do zakrętu i szybciej wciskał gaz, by zasilić tym samym dmuchany dyfuzor. Dzięki temu jego Red Bull miał więcej docisku i mógł szybciej przejechać każdy zakręt. W tym sezonie musi kompletnie przemodelować swoje podejście.

Obecnie najlepiej ustawiać bolid przed każdym zakrętem tak, by wyjście z niego było jak najbardziej proste. i zapewniało jak największą prędkość na kolejnej prostej. Daniel Ricciardo w Toro Rosso musiał dużo mocniej pracować w poprzednim roku na wyjściu z każdego zakrętu, nie miał docisku jak w Red Bullu. Przestawienie się zajęło mu więc dużo mniej czasu.

Kimi Raikkonen

Kolejną dużą zmianą do której zawodnicy musieli się w tym roku przystosować, to system "Brake-by-wire" Zapotrzebowanie na energię kinetyczną w tym roku wzrosło. Bolidy muszą odzyskiwać jej więcej podczas hamowania. Dlatego też wiele zespołów i kierowców zmagało się z hamulcami tylnej osi. Opór który wytwarza MGU-K w tym miejscu jest dużo większy od tego sezonu. Stąd też często blokująca się tylna oś na dohamowaniu.

Do tej pory zawodnicy dojeżdżając do zakrętu wciskali pedał hamulca z największą siłą i stopniowo zmniejszali nacisk. Obecnie kierowcy powinni hamować mniej więcej z takim samym naciskiem aż do wyhamowania do określonej prędkości. W ten sposób lepiej uzupełnią baterie układu odzyskiwania energii i będą mogli z niej korzystać przyśpieszając w kolejnych zakrętach.

Kimiemu ewidentnie nie pasuje hamowanie z większą mocą. Fin próbuje obejść ten problem hamując później i uzyskując przy tym wyższą prędkość w środku zakrętu. Niestety hamując w ten sposób jego bolid na wyjściu z zakrętu jest podsterowny z powodu wyższej prędkości. Raikkonen wtedy próbuje uślizgiwać tył, inaczej trudno mu skręcić odpowiednio mocno. Przez to Kimi wolniej wychodzi z zakrętów, mocniej zużywa opony i ma to wpływ na jego prędkość na końcu prostej.

Jak też wcześniej wspomniałem odpowiedni sposób hamowania wpływa na naładowanie baterii, a styl jazdy Kimiego mu w tym nie pomaga. Dodatkowo problem potęguje niechęć Fina do symulatora. Raikkonen po prostu nie chce pracować nad swoimi problemami.

To nie koniec problemów Kimiego. Fin w Lotusie miał problemy z wspomaganiem kierownicy. Nie czuł się po prostu pewnie za kierownicą i te same problemy ma w Ferrari. W trakcie sezonu zespół powinien je rozwiązać współpracując z zawodnikiem.


Podsumowując. Nawet mistrzowie świata mają swoje upodobania i trudno im opanować tak wielkie zmiany w Formule 1. W części ich problemów na pewno pomogą im ich zespoły, ale sami też muszą zmienić swój styl jazdy by dopasować się do nowych konstrukcji. Jak myślicie, który z tej dwójki kierowców lepiej przystosuje się przed zakończeniem sezonu do nowej ery F1?