Amerykański sen w F1

Gene Haas - kojarzycie może taką osobę? Myślę, że niektórzy mogą nie wiedzieć o kogo chodzi i wcale się nie dziwię - w końcu NASCAR nie jest u nas zbyt popularnym sportem motorowym.

Tak, ten człowiek posiada swój własny zespół w wyżej wymienionej amerykańskiej serii wyścigowej. O ile do tej pory znajomość tego człowieka Wam zbytnio nie groziła, o tyle od pewnego czasu już grozić będzie.

Na pewno pamiętacie pomysł FIA o rozpoczęciu rekrutacji zespołów, z której to rekrutacji wyłonione zostaną zespoły lub zespół, który dołączy do rywalizacji w roku 2015 lub 2016. Jak na razie jedną z zaakceptowanych ekip jest właśnie ta, którą prowadził będzie Amerykanin. "Haas Racing" - tak miałby nazywać się zespół.

Przez te kilka tygodni od pokazania zielonego światła zespołowi Haas`a wiele się wydarzyło, zaczęły się spekulacje wszelkiego rodzaju. Nic dziwnego, to jednak zespół z USA. Miejmy nadzieję, że nie skończy się to wszystko tak, jak miało to miejsce w roku 2010, kiedy to projekt US F1 Team upadł.

Nie będzie łatwo, z tym już teraz liczy się właściciel zespołu. Formuła 1 to bardzo zaawansowany sport, a co za tym idzie jest dość drogi. Jeżeli mielibyśmy porównać samochody z serii NASCAR do bolidów F1, to możemy nawet nie zaczynać. To tak, jakby porównywać Ferrari 458 z Fiatem 126p - niby też samochody, ale różnica jest kolosalna. Osobiście mam nadzieję, że Haas wie co robi i jeżeli włączy się do rywalizacji, to jego bolidy nie będą zamykać stawki, jak to ma miejsce od paru lat z zespołami Caterham i Marussia.

Na tę chwilę nie wiadomo, czy Haas Racing pojawi się w roku 2015, czy 2016. Głównym problemem jest czas. "To jest trudna decyzja. Sezon 2015 to trochę za wcześnie, a 2016 to za późno." - powiedział właściciel.  Może lepiej zaczekać i stworzyć konkurencyjny bolid niżeli wejść do stawki i zamykać ogon dojeżdżając lub też nie do mety wyścigów.

Jak dotąd nie ma żadnych informacji dotyczących silników, z których korzystać będzie zespół. Z tego jednak co już wiadomo - prowadzone są rozmowy z Mercedesem oraz Ferrari. "Na początku musimy zdefiniować naszego partnera technicznego. Od tego trzeba zacząć. Decyzję chcemy ogłosić w ciągu najbliższych czterech - sześciu tygodni. To musi być przemyślana kwestia. Nie chcemy potem powiedzieć, że zrobiliśmy błąd i przez to mamy problemy."

Prowadzone również są rozmowy dotyczące samej budowy bolidu, nadwozia. Jak na razie Haas podkreśla, że zespół chce się uczyć, aby w przyszłości móc zbudować własny bolid. Do tej pory jednak dobrze by było skorzystać z pomocy doświadczonych osób. Dlatego też prowadzone są rozmowy z włoską firmą Dallara, która z tego co mówi jest chętna do współpracy.

W tym momencie dochodzimy do ciekawej sprawy, a jest nią miejsce fabryki. Ma być ona zlokalizowana w Kannapolis, czyli oczywiście w USA. Druga baza ma powstać w Europie, mówi się o Niemczech, Hiszpanii lub Włoszech. Swoje zdanie na temat takiego posunięcia ma Juan Pablo Montoya, który stwierdził otwarcie, że to szalony pomysł. "Jeżeli Haas chce zbudować zespół w Stanach Zjednoczonych, to myślę, że jest kompletnie szalony. W zasadzie słowo "szalony" nie jest odpowiednie, bo to nie ma sensu. Nie ma takiej możliwości, by ściągnąć dobrych inżynierów z Anglii do USA." - powiedział były kierowca F1 i obecny kierowca serii IndyCar. Szczerze, to uważam, że Kolumbijczyk ma trochę racji, ale myślę, że jeżeli do tego dojdzie (jest to niemal pewne), to i tak wszystko będzie w porządku i dadzą radę.

Nie znamy również kierowców, jak na razie jest to, myślę, drugorzędna sprawa patrząc na to, co jeszcze czeka cały team. Ogółem możemy powiedzieć, że wiemy dość niewiele. Wiele decyzji jeszcze jest do podjęcia, wiele umów do podpisania. Nic nie jest idealnie pewne, ale myślę, że taka osoba jak Gene Haas nie popełni zbyt dużych błędów i doprowadzi zespół do rywalizacji w Królowej Motorsportu. Nie spodziewajmy się świetnych wyników. Należy wziąć pod uwagę brak doświadczenia w F1. Jak już wcześniej wspominałem - wystarczy spojrzeć na te dwa różne samochody, z serii NASCAR i F1. To zupełnie inna bajka.

Wierzę jednak, że uda się temu zespołowi wybić i zrobić coś więcej, niżeli zrobili do tej pory Caterham, czy też Marussia. Czas pokaże jak będzie, ale widać duże zaangażowanie i znajomość wyścigów. To przemawia na plus, chęć uczenia się również. Osobiście trzymam kciuki za ekipę Haas`a i życzę im jak najlepiej.