Zapowiedź niedzielnego wyścigu - emocje sięgną zenitu

Kwalifikacje były dziś nieprzewidywalne. Do ostatniej sekundy nie wiadomo było kto wystartuje jutro z pole position. Jeśli macie nadzieję na powtórkę jutro, to pewnie nie będziecie zawiedzeni.

Wystarczy tylko wstać o 7:00 rano w niedzielę, a zostanie to wam wynagrodzone z nawiązką.

Oczywiście znajdą się tacy, którzy narzekają na dźwięk nowych bolidów i na to, że są wolniejsze o 3 sekundy od zeszłorocznych konstrukcji. Na szczęście już po starcie łatwo o tym zapomnieć. Co nas czeka jutro? W zasadzie, na 100% nie możemy być pewni, to pierwszy wyścig nowej ery. Spróbujmy chociaż pogdybać.

Czy Mercedesy jutro odjadą reszcie stawki, pokażą swoje prawdziwe tempo? Może Daniel Ricciardo ich powstrzyma i nagle się okaże, że Red Bulla nie można było skreślać po zimowych testach? Jedno jest pewne, o ile w poprzednich latach, gdy zawodnik po starcie uzyskał zdecydowaną przewagę już był nie do pokonania, tak teraz niczego nie możemy być pewni do ostatniej prostej.

Dla mnie równie ważne pytanie to jak dobry będzie sam wyścig? Będziemy oglądać walkę o każdy skrawek toru od startu do mety, a może też po kilku okrążeniach wszyscy będą oszczędzać paliwo, a ścigać się będą dopiero na ostatnich metrach.

Na pewno nie liczyłbym na to, że wszyscy dojadą do mety. Nie można wykluczyć samochodu bezpieczeństwa. Emocje na pewno będą wielkie. Mamy dwóch debiutantów w pierwszej dziesiątce na starcie i trzech mistrzów świata w środku stawki, a to oznacza... no chyba nie muszę tłumaczyć.

Jutrzejsza pogoda może zaskoczyć, podobnie jak dziś. Jeśli będzie padać to możecie dodać 20 punktów do nieprzewidywalności. Dodatkowo jutro ma być trochę chłodniej, a to powinno pomóc Mercedesowi i Red Bullowi.

Duże wyzwanie czeka Daniela Ricciardo. Australijczyk startuje przed własną publicznością i na pewno nie chce powtórzyć błędów swojego poprzednika. Mark Webber tracił wiele pozycji na starcie i Daniel na pewno nie chce iść w jego ślady.

To nie jest zresztą tak, że Hamilton, Rosberg i Ricciardo to jacyś zdecydowani faworyci. Jutro wszystko może się zdarzyć. Ferrari i Williams nagle odżyją, albo McLaren okaże się zdecydowanie szybszy w tempie wyścigowym. Spekulować jednak nie mam zamiaru, oczekuję emocji, walki na torze i Grand Prix godnego początku nowej ery.

Jeśli chodzi o strategie to są różne opcje. Jedni będą oszczędzać paliwo po starcie, inni dopiero pod koniec. Na pewno usłyszymy dużo rozmów pomiędzy kierowcami, a ich inżynierami dotyczącymi strategi. Czy już jutro wyłoni się jakiś trend? Niestety musimy poczekać do 8:40, żeby to stwierdzić. Według Pirelli zawodnicy będą dwa razy zjeżdżać dwa razy do alei serwisowej po nowy komplet opon.

Podsumowując. Nie mogę się doczekać. Dlaczego już nie jest 7:00?