Słowo na niedzielę - zapowiedź Grand Prix Malezji 2014

Lewis Hamilton po raz 33 wystartuje do wyścigu Formuły 1 z pole position. Zrównał się w ich ilości z Alainem Prostem. Z tej samej pozycji startował w pierwszym wyścigu tego sezonu, ale już po kilku okrążeniach wycofał się z powodu awarii kabla doprowadzającego zasilanie do świecy w jednym z cylindrów. Czy Kuala Lumpur będzie dla niego szczęśliwszy? Do tej pory, jeszcze na tym torze nie wygrywał.

Brytyjczyk szanse ma duże, w treningach bolid zespołu Mercedes spisywał się najlepiej. W wyścigu dużą rolę, może odegrać pogoda, a ta w Malezji lubi być nieprzewidywalna. Jeśli będzie padać to na pewno rosną szanse Red Bulli. Z drugiej pozycji do wyścigu startuje Sebastian Vettel. Gdyby ktoś powiedział, że tak to będzie wyglądać po Q1 to bym nie uwierzył. Niemiec o mało co nie odpadł z powodu błędów ECU i tylko restart komputera pomógł. Nie jest powiedziane, że uda mu się przejechać dystans wyścigu bez problemów, ale na pewno deszcz mu może pomóc.

Z trzeciego pola startować będzie Nico Rosberg. Niemiec wygrał w Australii i prezentuje świetną formę. Jest troszkę wolniejszy od swojego kolegi z zespołu w kwalifikacjach, ale na pewno powalczy o zwycięstwo w Malezji. Rok temu pod koniec wyścigu praktycznie błagał Rossa Brawna o to by Lewis go przepuścił. Team orders brzmiały jednak inaczej i Niemiec wyścig ukończył na 4 pozycji.

Czwarty do wyścigu ruszać będzie Fernando Alonso. Prawdziwa forma Hiszpana jest trudna do określenia. Przez cały weekend to Kimi Raikkonen był szybszy, pogoda pokrzyżowała jednak plany Fina.

Dopiero z ósmego miejsca startuje gwiazda poprzedniego Grand Prix, Kevin Magnussen. On i kierowcy Williamsa znajdują się na dalszych pozycjach po kwalifikacjach, ale ich tempo wyścigowe może być dużo lepsze, podobnie jak miało to miejsce w Australii. Oczywiście wiąże się z tym duże ryzyko. Poprzednio Felipe Massa wyścig musiał zakończyć już na 1 zakręcie.

Od 2011 roku pole position znajduje się po prawej stronie i od tamtej pory startujący z pierwszego pola nie przegrał startu. Potem o wyścigu w dużej mierze zadecyduje pogoda. Red Bulle może i nie są szybkie na prostych, ale większy docisk pozwala im jechać lepszym tempem w deszczowych warunkach. Opady na pewno mogą pomóc rywalom Mercedesa.

Jeśli padać nie będzie to prawdopodobnie zawodnicy pojadą na trzy pit stopy. Wysokie temperatury sprawiają, że na tym chropowatym asfalcie opony szybko się zużywają. Opony pośrednie są zdecydowanie szybsze od twardych, ale też nie można na nich przejechać dużego dystansu, co pokazały już piątkowe treningi.

Podobnie jak w Australii przez deszczowe kwalifikacje, pierwsza dziesiątka może startować na dowolnych oponach. Jeśli nie będzie padać to obstawiam, że wybiorą twardszą mieszankę by w razie opadów nie zjeżdżać nie potrzebnie za wcześnie do alei serwisowej.

Pirelli może i zmieniło opony deszczowe na ten sezon, ale zawodnikom się one nie podobają. Po dzisiejszej sesji kwalifikacyjnej Adrian Sutil powiedział, że powinni zmienić ich konstrukcję, ponieważ przyczepność jest prawie zerowa. Zdaniem Niemca, jest to najgorsza opona na takie warunki, od kiedy jeździ w Formule 1. Takiego samego zdania jest Felipe Massa.

Nic dziwnego, że czekaliśmy prawie godzinę na początek kwalifikacji, a potem nagle wszyscy wyjechali na oponach przejściowych. Nikt na deszczówkach nie chce jeździć. Podobną sytuację możemy mieć w wyścigu. O ile będzie padać.

Jeśli chodzi o zużycie paliwa to ten tor nie jest tak wymagający jak Melbourne. Dodatkowo może im pomóc wyjazd samochodu bezpieczeństwa.

Oczywiście nie można też wykluczyć kolejnych awarii bolidów, nawet tych u faworytów. Pomimo zdecydowanej przewagi Mercedesa, jeśli chodzi o moc silników, F1 jest obecnie bardzo nieprzewidywalna, tym bardziej w takim klimacie jaki mamy w Kuala Lumpur.

Istnieje te małe prawdopodobieństwo, że jutro wyścig rozpoczniemy za samochodem bezpieczeństwa, ale to już tylko gdybanie.

Kto waszym zdaniem powalczy o zwycięstwo w jutrzejszym wyścigu? Mam nadzieję, że nie tylko kierowcy Mercedesa powalczą ze sobą o wygraną, ale też kierowcy Red Bulli i Ferrari włączą się do walki o pierwsze pozycje.