Podwójne punkty - można to było zrobić lepiej?

Seria IndyCar właśnie ogłosiła, że podobnie jak w Formule 1 będzie przyznawać podwójne punkty. Wybór ten jest moim zdaniem dużo lepiej usprawiedliwiony niż w naszej ukochanej serii, gdzie punktować tak będą zawodnicy tylko w Abu Zabi (jeden z najnudniejszych torów na świecie)

W IndyCar podwójne punkty będzie można zdobyć podczas trzech rund odbywających się na torach w Indianapolis, Pocono i na samym końcu w Fontanie. Są to specjalne wyścigi w kalendarzu, każdy z nich ma długość 500 mil i odbywa się na torze owalnym.

Punkty standardowo:
50-40-35-32-30-28-26-24-22-20-19-18-17-16-15-14-13-12-11-10-9-8-7-6-5-5-5-5-5-5-5-5-5

Punkty za wyścigi o długości 500 mil:
100-80-70-64-60-56-52-48-44-40-38-36-34-32-30-28-26-24-22-20-19-16-14-12-10-10-10-10-10-10-10-10-10

Dodatkowo w Indianapolis zdobywca pole position otrzyma 33 punkty, a każdy kolejny zawodnik o jeden punkt mniej. Plus pierwsza dziewiątka otrzyma jeszcze po kilka punktów, jak poniżej:
9-8-7-6-5-4-3-2-1

O ile w Formule 1 trudno wymyślić jakieś racjonalne wytłumaczenie, dlaczego akurat w Abu Zabi mamy podwójne punkty, o tyle wybranie najdłuższych wyścigów, które mają specjalne znaczenie w Indycar, jest dużo lepsze.

Na pewno gdyby zawodnicy podwójnie punktowali np na torach ulicznych w Formule 1, miało by to jakieś znaczenie. Może po tym sezonie punktacja ulegnie zmianie, bo już mówi się o tym, by 3 ostatnie wyścigi były inaczej punktowane.

Nie mówię, że Indycar jest lepsze od F1, ale czasami ich pomysły są zdecydowanie lepiej przemyślane.