McLaren MP4-18 – porażka Adriana Neweya

Adrian Newey przez wszystkich jest chwalony i to jego uważa się za podstawy sukcesu Red Bulla w ostatnich latach. Co by nie mówić, to tylko człowiek i potrafi się mylić. Jego konstrukcje nie zawsze były kandydatami do zdobycia tytułu mistrza świata. Najgorszy dla Adriana był chyba sezon 2003. Jego bolid był tak zły, że po przedsezonowych testach z niego zrezygnowano.

Ron Dennis chciał od Neweya radykalnego podejścia. W końcu trzeba było pokonać Michaela Schumachera i jego dominujące Ferrari. Jako, że już w połowie 2002 było wiadomo, że nie ma na nich sposobu, pozostałe zespoły skupiły się na sezonie 2003.

MP4-18 podobnie jak wszystkie inny konstrukcje Adriana był bardzo upakowany w tylnej sekcji. Może aż za bardzo. Żeby dostać się do silnika i skrzyni biegów, trzeba było rozebrać pół tylnego zawieszenia. Bolid McLarena miał wykorzystywać przepływ powietrza od czubka nosa po tylne skrzydło. Każdy jego element łącznie z umiejscowieniem wydechu wpływało na osiągi. To były początki myśli, które Newey dopracował do mistrzostwa kilka lat później w Red Bullu

Już od pierwszych testów mechanicy narzekali na to, że muszą rozbierać zawieszenie w celu wymiany przegrzanych elementów silnika. Wysoka temperatura wynikała z upakowania tylnej sekcji, krótko mówiąc takie same problemy jak Red Bull miał w Jerez.

Przód bolidu z kolei był tak delikatny, że nie przeszedł oficjalnych crash testów FIA dwukrotnie. Dlatego też na pierwsze wyścigi zabrano MP4-17. Na początku nawet ta opcja okazało się strzałem w dziesiątkę. David Coulthard wygrał pierwszy wyścig w Australii, a Kimi Raikkonen był najlepszy w Malezji.

W tym czasie podjęto już decyzję, że MP4-18 zadebiutuje w Austrii, czyli szóstej rundzie mistrzostw świata. Kimi prowadził wtedy w tabeli i cztery razy kończył wyścig na podium. Nowa konstrukcja niestety nadal sprawiała problemy i jej debiut przełożono na Grand Prix Kanady, ósmą rundę sezonu 2013.

Na kilkanaście dni przed weekendem Alex Wurz miał dwa ciężkie wypadki w odstępie 10 dni. Premierę MP4-18 przełożono, a Raikkonen w międzyczasie stracił prowadzenie w tabeli na rzecz Schumachera.

Ferrari rozwijało swoje F2003-GA. Schumacher dominował, a Raikkonen ledwo co utrzymywał jego tempo. Na dodatek Williamsy były coraz bliżej. Wurz ponownie testował, przejechał 330 kilometrów, ale skrzynia biegów operowała w temperaturze 120 stopni. Ron Dennis we wrześniu zadecydował, że MP4-18 będzie podstawą dla bolidu na sezon 2004, a w sezonie 2003 nie pojawi się na starcie żadnego wyścigu.

Kimi Raikkonen w już "starym" bolidzie walczył do ostatniego Grand Prix o tytuł mistrza świata i przegrał go o 2 punkty.

W poprzednich latach Adrian w Red Bullu idealnie poznał silnik Renault i swoją konstrukcję dostosował do tej jednostki napędowej, teraz prawdopodobnie nowy silnik i zdecydowanie wyższa temperatura jest największą bolączką RB10. Najbliższe tygodnie pokażą, czy uda mu się rozwiązać problemy.


Podczas dotychczasowych testów zespół starał się schłodzić tylną sekcję prostymi sposobami. Jak widać na zdjęciu powyżej. Zamontowano z tyłu dwie rurki, w jedną wpada chłodne powietrze (niebieska strzałka), z drugiej wypada ciepłe (czerwona strzałka)...

Musimy poczekać jeszcze tydzień na efekty pracy jednego z najlepszych projektantów w Formule 1.