Horner o dyskwalifikacji Ricciardo

Szef Red Bulla jest "bardzo zawiedziony" decyzją sędziów, ale ma pewność, że apelacja zespołu zostanie rozpatrzona pozytywnie.

Pięć godzin po zakończeniu GP Australii Daniel Ricciardo został zdyskwalifikowany za powtarzające się przekraczanie dopuszczalnego limitu przepływu paliwa w jego bolidzie. Horner zabrał głos w tej sprawie.

"Jestem rozczarowany i dość zaskoczony. Oczywiście, będziemy się odwoływać. Mam nadzieję, że w toku apelacji uda się udowodnić zgodność stanu faktycznego z regulaminem"

Horner wytłumaczył, że po piątkowych treningach wymieniono taki czujnik w samochodzie Daniela, a przed wyścigiem został on zamontowany ponownie.

"Czujniki przepływu paliwa sprawiały problemy od początku zimowych testów. Wciąż zawodzą i wykazują rozbieżności w wynikach. Podczas pierwszych treningów znów mieliśmy kłopot - poszczególne odczyty nie pokrywały się ze sobą. Wymieniliśmy go na inny, który z kolei zawiódł podczas kwalifikacji. Później poproszono nas o zamontowanie tego pierwszego urządzenia. W trakcie wyścigu obserwowaliśmy rozbieżność między wynikami a faktycznym przepływem paliwa.

Myślę, że w innych samochodach mogły wystąpić podobne awarie. Powszechnie wiadomo jak spisują się te czujniki. To niedojrzała, niedostatecznie rozwinięta technologia i dlatego nie można w 100 procentach polegać na czymś, co sprawia problemy niemal na każdym kroku."

Szef Red Bulla był zaskoczony faktem, że tylko w jego zespole stwierdzono niezgodność z przepisami i dodał:

"Nie składalibyśmy apelacji, gdybyśmy nie mieli do tego solidnych podstaw. Wielkim rozczarowaniem jest fakt, że tego typu sytuacje mają miejsce. Z pewnością nie jest to wina Daniela, nie wierzę też w błąd zespołu. W drodze apelacji przedłożymy wszystkie konieczne dokumenty. Nie złamaliśmy przepisów, udowodnimy to."

Źródło