Porównanie silników po 7 dniach testów

Jakie wnioski można wyciągnąć po połowie zimowych testów? W internecie pojawiła się tabela z maksymalnymi prędkościami uzyskiwanymi przez poszczególne zespoły. Oczywiście trzeba brać pod uwagę, że każdy testuje różnie i ilości paliwa jak i użyte opony mogły się różnić.

Co widać na pierwszy rzut oka? Prędkości są wyraźnie wyższe, niż w 2013 roku. Natomiast zespoły korzystające z silników Renault są zdecydowanie najwolniejsze. Zapewne mają na to wpływ problemy z systemem odzyskiwania energii. Mniejsza prędkość maksymalna sprawia, że bolidy odzyskują mniej energii i tym samym mają mniej mocy na doładowanie silnika.

Dlaczego wzrosły prędkości maksymalne? Silniki wraz z doładowaniem mają moc minimalnie większą niż rok temu. Dodatkowo dużo mniejszy docisk aero sprawia, że opór jest mniejszy i łatwiej o wyższe prędkości. Jednym słowem na prostych prędkości są większe, w zakrętach mniejsze. Nic dziwnego, że kierowcy mówią o tym jak trudniej prowadzi się nowe bolidy. Trzeba też pamiętać o dużo wyższym momencie obrotowym. Dzięki temu dużo łatwiej przeszarżować z dodawaniem gazu na wyjściu z zakrętu.

Do tej pory najszybszy był Fernando Alonso. Uzyskał on prędkość 336,4 km/h, to jest o 25 km/h szybciej niż rok temu. Jeśli zawodnicy już teraz osiągają takie prędkości to chyba można już zapomnieć o tym jak w Jerez nie jeździli na 100% mocy silnika.

Prędkości z Bahrajnu:
Ferrari – 336,4 km/h McLaren-Mercedes – 330,2 km/h Williams Mercedes – 327,2 km/h
Toro Rosso Renault – 308,5 km/h Red Bull Renault – 301,6 km/h Caterham Renault – 301,5 km/h

Oczywiście do Australii jeszcze trochę czasu nam zostało. Tymczasem porównajcie dźwięk trzech jednostek napędowych. Każdy brzmi inaczej.