Bezbłędny Vettel - Analiza GP Abu Dhabi

Każda dominacja jednego kierowcy nie jest pozytywnym aspektem Formuły 1, jednakże oznacza idealne połączenie kierowcy i bolidu. Po raz kolejny ten idealny związek wykorzystał Sebastian Vettel, który wygrał siódmy wyścig z rzędu a jedenasty w tym sezonie. Świeżo upieczony Mistrz Świata pojechał bezbłędny wyścig, prowadząc od startu do mety. Jednakże jak wyglądał wyścig z perspektywy innych wyników osiągniętych w tegorocznym wyścigu o GP Abu Dhabi? Zapraszam do analizy.

Nie mamy wątpliwości, który zespół jest w tym sezonie najlepszym zespołem. Jest to mianowicie austriacki zespół Red Bull Racing, który podczas GP Indii zapewnił sobie czwarty z rzędu tytuł mistrza świata m.in. za pośrednictwem tego kierowcy obecnego na zdjęciu - Sebastiana Vettela. W kwalifikacjach znów pierwszy rząd niemal bezkonkurencyjnie zgarnięty przez Red Bulla. Z tą jedyną różnicą, że z Pole Position startował Mark Webber. Jednak na starcie wszystko wróciło do rzeczywistości. Webber, chociaż ruszył podobnie jak Vettel, nagle stracił gdzieś prędkości i został niemal natychmiast wyprzedzony przez Vettela oraz Rosberga. Niemiec z RBR nie mógł darować sobie takiej szansy na wygranie wyścigu - prowadził od startu do mety. Nawet po pierwszym pit stopie Sebastian Vettel wyjechał przed swoimi rywalami, potwierdzając swoją demoniczną moc. Mark Webber musiał nadrabiać to, co stracił na starcie. Po pięknej walce z Nico Rosbergiem w końcu wyprzedził go i zaczął podążać spokojnie do mety.

Mieszany wyścig dla Mercedesa. Nico Rosberg zajmuje po raz kolejny świetną trzecią pozycję, stając na podium. Lewis Hamilton z kolei uskarżający się na brak przyczepności kończy wyścig na siódmej pozycji. Chociaż to Brytyjczyk miał być liderem tego zespołu to Rosberg wcale nie udowadnia, że jest kierowcą numer dwa w zespole. Efektem trzeciej i siódmej pozycji dla kierowców ekipy z Brackley jest awans na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej i wyprzedzenie tym samym Ferrari o 11 punktów na dwa wyścigi przed końcem sezonu.

Co do Ferrari to też mieszane uczucia. Kolejny świetny wyścig pojechał Fernando Alonso, z którego znów komentatorzy żartowali, że kask z GP Indii będzie mógł użyć także podczas następnego GP. Jednak piąta pozycja i 10 punktów już na pewno cieszą Ferrari jak i samego kierowcę. Warto dodać, iż Alonso po wyścigu trafił do szpitala, gdyż uskarżał się na ból w plecach wywołany wyprzedzaniem Jeana Erica Vergne wyjeżdżając z boksu. Jazda z tak dużą prędkością po tarkach spowodowała ogromne przeciążenia(podobno 10-15G, chociaż to i tak być może jest niemożliwe), stąd ten ból. Warto jednak uspokoić fanów Hiszpana. Fernando Alonso bez problemów będzie mógł wystąpić w dwóch ostatnich rundach tegorocznego serialu F1. Massa miał bardzo dobry początek wyścigu. Zajmował bardzo dobrą pozycję(jechał przed Alonso cały czas i nawet mu uciekał). Jednak w połowie wyścigu tempo Brazylijczyka spadło i musiał się on na mecie zadowolić dopiero ósmą pozycją.

Pech w Lotusie. Pech lub szczęście, gdyż do mety nie dojechał Kimi Raikkonen. Popełniony błąd w pierwszym zakręcie wyeliminował Fina z walki o punkty i o bonusy do swojej wypłaty, gdyż Raikkonen płacone ma także za każdy zdobyty w F1 punkt. Chociaż dla Lotusa odpadnięcie Kimiego to mniej punktów na koniec sezonu to także mniej do zapłacenia Raikkonenowi, który ponoć w tym sezonie nie dostał od Lotusa ani jednego euro. Świetna natomiast postawa Romaina Grosjeana i jego czwarta pozycja może napawać optymizmem kierownictwo ekipy z Enstone. Podobno Lotus już podpisał umowę z nowym sponsorem, który ma wykupić około 35% udziałów w Lotusie. W paddocku podobno śmieją się, że całą kasę którą dostanie Lotus przeznaczy on na wypłatę dla Kimiego Raikkonena.

Znów dwa bolidy Force India w punktowanej dziesiątce. Fantastyczna postawa Paula Di Resty i jego szósta pozycja poprawia nadzieje na dobrą końcówkę sezonu w wykonaniu hinduskiego zespołu. Dziesiąty Sutil cały wyścig uwikłany był w walki na torze, ale jednak udało mu się wywalczyć jeden punkcik, pod koniec przegrywając pojedynek z Sergio Perezem o pozycję numer 9.

Słaby wyścig Buttona spowodowany uszkodzeniem bolidu na początku wyścigu nie rokuje dobrze. To może być sezon, w którym od dawien dawna nie zobaczymy kierowcy McLarena na podium podczas żadnego wyścigu. A warto przypomnieć, że w poprzednim sezonie chociażby Hamilton wygrywał w Austin, a Button w Brazylii. Powtórki ze strony McLarena raczej nie ujrzymy podczas tegorocznych w/w wyścigów.

Nico Hulkenberg po błędzie pana lizakowego i odbytej karze przejazdu przez pit lane wypadł z punktowanej dziesiątki. Świetnie spisujący się Niemiec jednak wiązany jest już coraz bardziej z Lotusem, który na dniach ma podobno podać skład swojego zespołu na przyszły sezon.

Za niecałe dwa tygodnie wyścig o GP USA na torze Austin(a właściwie Circuit of Americas). W zeszłym sezonie wygrał tam Lewis Hamilton i to on jest jak dotąd jedynym zwycięzcą tego wyścigu na tym torze. To jest kolejne wyzwanie dla Sebastiana Vettela by wygrać ten wyścig, gdyż jest on jednym z niewielu kierowców, którzy odnieśli zwycięstwo chyba na każdym torze w obecnym kalendarzu Formuły 1. Właściwie to bedzie nawet chyba takim jedynym kierowcą. Czy jednak Vettel wygra ósmy wyścig z rzędu? Jego poczynania będziemy mogli oglądać w Polsat Sport News od godziny 20:00, gdyż w otwartym Polsacie emitowany będzie finał programu Must Be The Music.