Top Ad unit 728 × 90

 

GP Monaco 2012 – paradoksalnie najnudniejszy wyścig sezonu

Każdy kierowca, zespół, fan czeka z utęsknieniem na GP Monako. Historia wyścigu, oprawa, gwiazdy i para królewska na widowni powodują, że każdy chce stanąć na podium i dostać uścisk dłoni księcia Alberta II lub, jeśli się poszczęści, pocałunek od księżnej Charlene.

Kwalifikacje przyniosły pierwszą niespodziankę –Michael Schumacher wywalczył najlepszy czas Q3. Wielu, wieloletnim fanom F1 łezka zakręciła się w oku. Niemiec został jednak cofnięty o pięć miejsc, za kolizję w wyścigu Hiszpanii, przez co na pole position stanął Mark Weber. Drugie miejsce wywalczył Nico Rosberg. W drugiej linii wielu specjalistów widziało potencjalnych zwycięzców GP – Lewisa Hamiltona i Romaina Grosjeana.

Wróćmy jednak do startu. Mark Weber, ku zaskoczeniu wszystkich, wyskoczył do pierwszego zakrętu niezagrożony i nie oddał prowadzenia. Za nimi dość zachowawczo Rosberg i Hamilton. Ciśnienia, kolejny raz nie wytrzymał Romain. Nie patrząc w lusterko, wjechał, w szarżującego, lewą stroną toru, Schumachera. Po starcie, nastąpiła tzw. procesja, zdecydowanie najnudniejsza od początku sezonu 2012. Kierowcy utrzymywali stałe tempo, oszczędzając super miękką mieszankę.

Nad torem wisiały deszczowe chmury i zespoły bały się wzywać swoich kierowców do boksów. Zmiana na miękką mieszankę była ryzykowna. Ponowne wezwanie do boksów, po intermediaty mogło zrujnować wyścig. Nerwy przerwał Mercedes, wzywając Nico Rosberga. Na kolejnych okrążeniach cała czołówka wymieniła opony. Nikt nie ryzykował i wszyscy zastosowali miękką mieszankę. Pierwszy i ostatni stint świetnie wykorzystało Ferrari. Alonso wyprzedził po wyjeździe Hamiltona. Strategie zespołów były dość zachowawcze i przewidywalne. Jedynie RedBull zastosował ciekawą taktykę dla Sebastiana Vetella. Niemiec przejechał w kwalifikacjach tylko jedno, spokojne okrążenie i do wyścigu wystartował na miękkiej mieszance. Kiedy czołówka była już po pierwszym stincie, Sebastian został na torze i utrzymywał równe, świetne tempo. Mistrz Świata długo „wykręcał” lepsze czasy niż Mark Webber, jadący na świeżutkich, miękkich oponach. W pewnym momencie wydawało się, że Vettel może zostać sensacyjnym zwycięzcom GP Monaco.

Zespoły po kolei zgłaszały kierowcom możliwość wystąpienia opadów deszczu. Gdyby deszcz faktycznie spadł, Vettel zmieniłby opony na intermediaty i to prawdopodobnie byłaby jego jedyna zmiana opon w wyścigu. Tor pozostał jednak suchy, więc Vettel ostatecznie z opóźnieniem wymienił opony i wyjechał przed Lewisem Hamiltonem. Wyścig przebiegał dość monotonnie, aż do ostatnich dziesięciu okrążeń. Pierwszych sześciu kierowców zbiło się w zwartą stawkę. Różnice pomiędzy kierowcami spadły poniżej sekundy. Wydawało się, że zobaczymy sensacyjną walkę na ostatnich okrążeniach. Nic takiego nie nastąpiło. Żaden kierowca nie podjął nawet próby ataku i do końca wyścigu nic się nie zmieniło. Pierwszy na metę wpadł Weber, za nim Rosberg, Alonso, Vettel, Hamilton, Massa.

Kto rozczarował w Monako? Przede wszystkim McLaren. Widać było, że bolidy prowadzą się słabo, dzięki czemu Lewis nie mógł utrzymać swojego trzeciego miejsca. Jenson Button przez pół wyścigu próbował wyprzedzić Kovalainena (Caterham) i… nie dał rady. Ostatecznie nie skończył wyścigu. W przypadku Brytyjczyka było to już drugie GP, w którym zaprezentował słabe tempo. Zespół z Woking powinien poważnie przyjrzeć się swoim zasobom. Ich bolidy dostały zadyszki. Czas na nowe, skuteczne pakiety.

Nie można tu nie wspomnieć o Michaelu Schumacherze. Niemiec odgrażał się, że z szóstej pozycji zaatakuje podium. Kolizja z Romainem, rozpaczliwa walka o siódme miejsce i awaria bolidu spowodowała, że zła passa Michaela nadal trwa. Przypominam, że Szumi zdobył tylko dwa punkty i dzięki niemu Mercedes kuleje w rankingu konstruktorów.

Srogo zawiedli się fani Wiliamsa. Maldonado dostał karę za kolizję z Perezem, podczas sesji treningowej. Potem wymiany wymagała skrzynia biegów, więc Pastor musiał wystartować z końca stawki. Ostatecznie nie ukończył wyścigu, co zakończyło fatalny weekend wyścigowy Williamsa.

Ostatecznie porażką można też określić strategię RedBulla dla Vettela. Awans z dziesiątego na czwarte miejsce wydaje się spektakularny. Trzeba jednak pamiętać, że dziesiąte miejsce startowe nie było przypadkowe – to była zaplanowana strategia, która miała wynieść Niemca na podium. Nie udało się… i całe szczęście. Może to zmobilizuje kierowców do walki w Q3.

Kto zabłysnął w wyścigu? Niewątpliwie numerem jeden całego weekendu był Mark Webber. Australijczyk stanął na pole position. Kontrolował cały wyścig i w zasadzie niezagrożony dojechał do mety. Nie było w tym zwycięstwie żadnego polotu, ale nie można odmówić Markowi skuteczności.
Podobnie skuteczny i mało spektakularny wyścig zaliczyli Rosberg i Alonso.

Miłym zaskoczeniem było tempo Heikki Kovalainena. Fin dzielnie walczył z Butonem i Perezem zapewniając przynajmniej kroplę emocji.

Podsumowując, gdyby nie boska oprawa wyścigu w Monako, rundę można by zaliczyć do naprawdę nudnych i przewidywalnych. Jedyną perełką jest to, że szósty wyścig wygrał szósty kierowca. Czas na Hamiltona i Raikonena

autor: Jacek Wasilewski
Wszelkie prawa zastrzeżone F1 Fan Klub © 2010 - 2016 Zdjęcia © Ferrari spa/Ercole Colombo, Renault, Williams, McLaren, Getty Images/Red Bull, Force India/Sutton, Sauber F1 Team, Lotus, Pirelli
This website is unofficial and is not associated in any way with the Formula One group of companies. F1, and related marks are trade marks of Formula One Licensing B.V.

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.